Sprawa dotyczyła tabletu Apple, który uległ zniszczeniu wskutek wniknięcia do niego wody. Jako że urządzenie było ubezpieczone, właściciel tabletu zgłosił szkodę do ubezpieczyciela. Ten odmówił jednak wypłaty odszkodowania, twierdząc, że za zalanie urządzenia winę ponosi sam ubezpieczający. Mężczyzna nie zgodził się z decyzją ubezpieczyciela. Argumentował, że felernego dzbanka używał od kilku lat. Było to naczynie żaroodporne i stało jak zwykle na blacie w kuchni. Mężczyzna, jak to miał w zwyczaju, po zalaniu herbaty wodą zostawił napój do zaparzenia, a sam wyszedł do pokoju. Po powrocie do kuchni od razu zobaczył wodę na blacie. Woda dostała się do wnętrza tabletu przez otwory głośników. Mężczyzna próbował osuszać urządzenie. Bez efektów. Zmuszony był oddać je do naprawy do profesjonalnego serwisu. Od ubezpieczyciela oczekiwał pokrycia kosztów usługi. Nie pogodził się z odmową ubezpieczyciela, więc sprawę skierował do sądu. I, jak się okazało, słusznie.

Sąd ustalił, że powód miał wykupione ubezpieczenie. Jego przedmiotem było mieszkanie oraz mienie ruchome znajdujące się w mieszkaniu o wartości do pięciu tys. zł. Integralną częścią umowy były ogólne warunki ubezpieczenia. Zgodnie z ich zapisem „za zdarzenie losowe w postaci zalania rozumie się niezamierzone i niekontrolowane działanie wody, pary wodnej lub cieczy wskutek awarii instalacji lub urządzeń technicznych”. Przewidziano wyłączenie odpowiedzialności ubezpieczyciela, jeśli szkoda powstała w wyniku rozlania czy wylania wody lub innej cieczy wskutek działania człowieka. To standardowa klauzula w tego typu umowach.

Strony były zgodne co do przebiegu samego zdarzenia. Spór dotyczył oceny, czy zaistniałą sytuację należy przypisać działaniu człowieka, czy innej przyczynie od człowieka niezależnej.

Zdaniem sądu nic nie wskazuje na to, by człowiek przyczynił się do zdarzenia. Do pęknięcia dzbanka nie doszło zaraz po zalaniu wrzątkiem, lecz później  i - co istotne - w sposób samoistny, najprawdopodobniej na skutek „zmęczenia materiału”.  Obywatel nie użył siły. Dzbanek nie pękł poprzez uderzenie czy rozbicie. Z tego powodu nie można więc skutku przypisać bezpośredniemu działaniu człowieka. Zaistniałe zdarzenie należy więc zakwalifikować jako zalanie na skutek awarii urządzenia technicznego niezależne od tzw. czynnika ludzkiego. Powszechnie rozumie się zalanie jako „działanie wody na mienie, które w chwili poprzedzającej to działanie pozostawało w tym samym położeniu, co w chwili jego rozpoczęcia” – czytamy w uzasadnieniu wyroku opublikowanym w połowie stycznia 2020 r.  W tej konkretnej sytuacji „zalaniem był wypływ wody z rozszczelnionego dzbanka bezpośrednio na tablet znajdujący się na drodze penetracji wody” – ocenił sąd.

Z tego też względu Sąd Rejonowy w Jaśle orzekł, że zdarzenie jest objęte ochroną ubezpieczeniową i przyznał świadczenie od ubezpieczyciela w wysokości kosztów naprawy tabletu w serwisie.

Wyrok Sądu Rejonowego w Jaśle z 15 października 2019 r., Sygn. akt I C 931/19 (opublikowany 15 stycznia 2020 r.)