Podawanie w internecie, do jakiego stowarzyszenia należą sędziowie i prokuratorzy, może prowadzić do ujawnienia danych wrażliwych, a tym samym do naruszenia konstytucji.
Już od najbliższego piątku, a więc od daty wejścia w życie tzw. ustawy kagańcowej (Dz.U. z 2020 r. poz. 190), na sędziów i prokuratorów zostanie nałożony obowiązek składania pisemnych oświadczeń o przynależności do wszelkiego rodzaju zrzeszeń, w tym stowarzyszeń. Będą na to mieli 30 dni. Później oświadczenia te zostaną opublikowane w dostępnych w internecie Biuletynach Informacji Publicznej. W trakcie prac nad projektem ustawy nikt nie miał wątpliwości, że przepis ten ma ułatwić rządzącym ustalanie, czy sędzia lub prokurator przypadkiem nie należą do któregoś ze stowarzyszeń sędziowskich/prokuratorskich krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Jak się jednak okazuje, za jego sprawą będziemy mogli dowiedzieć się o osobach noszących togi z fioletowymi i czerwonymi żabotami dużo więcej.
– Sędziowie mogą przecież należeć do różnego rodzaju stowarzyszeń. To nie muszą być tylko stowarzyszenia sędziowskie. Ta regulacja niesie ze sobą ryzyko ujawnienia takich danych wrażliwych jak orientacja seksualna, pochodzenie etniczne czy nawet stan zdrowia – uważa Krzysztof Izdebski, członek zarządu i dyrektor programowy Fundacji ePaństwo.