Rząd wrócił w nowej kadencji z projektem nowelizacji prawa energetycznego. Jest ona głównie związana z wdrożeniem unijnych wytycznych dotyczących przyznawania zdolności przesyłowych, a także z wprowadzaniem systemu inteligentnych liczników od 2028 r. Ale jest też parę innych, ważnych dla konsumentów zmian.
Po pierwsze, w związku z oszustwami planuje się zakaz sprzedaży paliw gazowych i energii elektrycznej w systemie bezpośredniej akwizycji.
„Wprowadzono środki mające na celu przeciwdziałanie nieuczciwym praktykom niektórych sprzedawców, wprowadzając zakaz zawierania umów sprzedaży paliw gazowych i energii elektrycznej poza lokalem przedsiębiorstwa” – czytamy w opisie projektu w wykazie prac legislacyjnych rządu.
Reklama
Problem oszustw w tej formule sprzedaży kilkukrotnie sygnalizował prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Jak uzasadniono w projekcie ustawy z zeszłego roku (aktualny projekt nie został dołączony), ze skarg odbiorców wynika, że akwizytorzy dopuszczają się niedozwolonych praktyk. Na przykład nie podają odbiorcom nazwy sprzedawcy lub wprowadzają ich w błąd co do tej nazwy. Bywa, że przekonują klientów o obowiązku podpisywania nowych umów czy aneksów i podają nieprawdziwe przyczyny tego obowiązku. Ofiarami nieuczciwych handlowców często padają osoby starsze, które zawierają przez to niekorzystne dla siebie umowy. Do URE wpływa rocznie ok. 5 tys. zgłoszeń odbiorców dotyczących nieprawidłowych praktyk przedsiębiorstw energetycznych, z czego większość dotyczy sprzedaży bezpośredniej.
Ponadto planowane przepisy mają pozwolić prezesowi URE cofnąć koncesję przedsiębiorstwu energetycznego, gdy prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów uzna stosowane przez niego praktyki za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów (w rozumieniu art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 369).
Jeśli kształt projektu będzie taki jak zeszłoroczny, to możliwa będzie jeszcze jedna korzystna zmiana dla konsumentów. W sytuacji gdy mija okres obowiązywania taryfy zatwierdzonej przez prezesa URE na energię lub gaz dla gospodarstw domowych, a nie została zatwierdzona jeszcze nowa, przedsiębiorstwo energetyczne musi do tego czasu stosować taryfę ostatnio zatwierdzoną przez prezesa URE. Ponieważ w energii elektrycznej ceny najczęściej rosną, to dla konsumentów takie rozwiązanie jest korzystne, bo w czasie gdy nowa taryfa nie jest jeszcze zatwierdzona, konsumenci płacą starą, najczęściej niższą. Jednak w gazie zdarza się, że ceny spadają – wówczas taka sytuacja dla konsumentów nie jest korzystna. W złożonym w ubiegłym roku projekcie zaproponowano więc, że gdy aktualne ceny znajdują się poniżej „cen i stawek opłat zawartych w dotychczasowej taryfie”, prezes URE ustali, w drodze postanowienia, ceny i stawki opłat, które przedsiębiorstwo energetyczne jest zobowiązane stosować do czasu wejścia w życie nowej taryfy. Byłaby to taka tymczasowa taryfa.
Może się też zmienić sytuacja samego prezesa URE. „Nabór na Prezesa URE będzie przeprowadzał zespół powołany przez Ministra Energii; Prezes URE będzie wykonywał swoje zadania przy pomocy dwóch Wiceprezesów URE” – czytamy w opisie projektu w wykazie. Teraz szef URE może, ale nie musi, mieć zastępców. Teraz projekt pilotuje Ministerstwo Aktywów Państwowych.
W wykazie prac rządu zaznaczono, że Rada Ministrów planuje przyjęć projekt w I kwartale 2020 r.