Trzy firmy zostały już ukarane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za wprowadzanie w błąd lub stosowanie klauzul niedozwolonych, a postępowanie w sprawie trzech kolejnych trwa. Poinformował o tym w piątek sam Urząd.
Frankowicze czy osoby, które miały polisy z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, coraz częściej dochodzą swoich praw w sądzie. Trend ten może się nasilić po niedawnym wyroku w głośnej sprawie państwa Dziubaków oraz zasądzeniu rekordowej sumy odszkodowania dla innego frankowicza – ponad 3 mln zł (oba rozstrzygnięcia zapadły na początku stycznia tego roku). Konsumenci, którzy korzystają z pomocy tzw. kancelarii odszkodowawczych, muszą jednak uważać na zapisy w umowach z nimi podpisywanych.
Reklama
Kwestii tej od pewnego już czasu przygląda się UOKiK. Nałożył on trzy kary – na DM Group ponad 47 tys. zł, na Omikron – ponad 11 tys. zł, a na Kancelarię Virtus prawie 29 tys. zł. Pierwsze dwie spółki zostały ukarane za informowanie w mediach społecznościowych, że same dochodzą roszczeń w sądzie (oraz chwalenie się swoimi sukcesami), podczas gdy w rzeczywistości jedynie pośredniczyły w nawiązaniu kontaktu z kancelariami prawnymi. Z kolei trzecia reprezentowała klientów w sądzie, ale nie pozwalała im na samodzielny wybór pełnomocnika, a także przewidywała 10–15 proc. kary za rozwiązanie umowy z kancelarią. Podobne praktyki Urząd zarzuca trzem innym spółkom: Arbiter, Wotum i Semper Invicta, przeciw którym postępowania wciąż się toczą.
Inne niedozwolone zapisy, jakie wykrył UOKiK w umowach, dotyczą wysokiej prowizji za sukces (i to liczonej od kwoty żądanej przez bank, nie zaś realnie uzyskanej w sądzie), zakazu prowadzenia samodzielnych negocjacji z drugą stroną (bankiem, ubezpieczycielem), uzależnienia wytoczenia powództwa od zgody kancelarii (choć klient musi zapłacić z góry za usługę, to firma może odmówić jej wykonania). Niektóre wzorce umowne zwalniały też z obowiązku przedstawienia zestawienia kosztów postępowania, możliwości zwlekania aż cztery miesiące z wypłatą uzyskanych od drugiej strony pieniędzy (z konta kancelarii do klienta) oraz kary za naruszenie poufności (ujawnienie treści umowy innym podmiotom, np. prawnikowi lub rzecznikowi konsumentów).
Przed działalnością kancelarii odszkodowawczych od dawna ostrzegają profesjonalni pełnomocnicy – adwokaci i radcowie prawni. – Tu nie obowiązuje kodeks etyki, zasady wynagradzania czy też zasada profesjonalizmu. W takich wypadkach nikt nie kontroluje wysokości wynagrodzenia i często są to szokujące dla mnie kwoty – wskazuje Włodzimierz Chróścik, dziekan OIRP w Warszawie.