Kalkulatory kosztów cyklu życia sprzętu pozwalają poznać rzeczywistą cenę, a nie tylko to, co płaci się na początku. UZP opublikował właśnie trzy takie narzędzia
ikona lupy />
DGP
Choć przepisy od dawna pozwalają na wybór oferty na podstawie kosztów cyklu życia, to w praktyce i tak prawie wszyscy polscy zamawiający poprzestają na samej cenie. Ta zaś uwzględnia tylko to, co płaci się przy samym zakupie i ewentualnie serwis. Tymczasem urządzenie, które początkowo wydaje się droższe, po kilku latach wykorzystywania może okazać się tańsze i to nawet znacznie. Choćby dlatego, że zużywa mniej energii czy materiałów. Nie mówiąc już o kosztach dla środowiska. Dlatego też Unia Europejska promuje uwzględnianie kosztów cyklu życia (z ang. LCC, life cycle cost).
Stosowanie tej metody jest dużo trudniejsze, dlatego większość przetargów opiera się na klasycznej cenie i kryteriach pozacenowych.
– Podczas prowadzonych przeze mnie szkoleń uczestnicy są zainteresowani uwzględnianiem kosztów cyklu życia w organizowanych przez siebie postępowaniach. Problem w tym, że nie wiedzą, jakie elementy powinni brać pod uwagę. Boją się, że zastosowane składniki zostaną zakwestionowane podczas ewentualnej kontroli. Trudno przy tym oczekiwać od pracowników mniejszych jednostek, by znali się na każdym kupowanym przez siebie sprzęcie – zwraca uwagę Adam Wiktorowski, prawnik i ekspert ds. zamówień publicznych.
W przełamaniu tego strachu mogą pomóc kalkulatory cyklu życia produktów opublikowane właśnie na stronie internetowej Urzędu Zamówień Publicznych (www.uzp.gov.pl). Pierwotnie opracowano je na zlecenie Komisji Europejskiej, a teraz UZP we współpracy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przygotował ich polską wersję.

Arkusz policzy

Na razie udostępniono trzy kalkulatory kosztów cyklu życia – dla komputerów i monitorów, oświetlenia ulicznego i oświetlenia wewnątrz budynków.
– W przyszłości planujemy publikację kolejnego kalkulatora, tym razem służącego do porównania wpływu na środowisko pojazdów nabywanych w ramach zamówień publicznych. Naszą intencją jest, aby zamawiający mogli korzystać z tych narzędzi w prowadzonych przez siebie postępowaniach. Chcemy pokazać, że uwzględnianie kosztów cyklu życia nie musi być skomplikowane, a jednocześnie może być źródłem ciekawych informacji dla zamawiających poszukujących optymalnych rozwiązań, które w przyszłości nie będą generować nadmiernych kosztów – mówi Hubert Nowak, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.
Wspomniane kalkulatory to arkusze kalkulacyjne Microsoft Excel, które stanowią gotowy wzór załącznika do specyfikacji. Uwzględniają różne elementy składające się na ostateczny koszt cyklu życia. W przypadku komputerów nie ma tego zbyt wiele – poza ceną wraz z instalacją i uwzględnieniem kosztów serwisu należy podać moc urządzenia dla czterech różnych stanów – w trybie wyłączenia, uśpienia, krótkiego czuwania i długiego czuwania. Opcjonalnie można rozważyć uwzględnienie kosztów środowiskowych – emisji ekwiwalentu CO2. Po wprowadzeniu przewidywanego czasu eksploatacji urządzenia można już obliczać koszt cyklu życia. Formularze zrobią to automatycznie.
Dużo bardziej rozbudowane są kalkulatory dla oświetlenia. Te bowiem poza zużyciem energii uwzględniają też choćby cenę wymiany opraw świetlnych czy sterowników. Każdy z formularzy należy dostosować do konkretnego zamówienia. Atutem jest bez wątpienia to, że skoro przygotowano je na zlecenie KE, a polską wersję opracował UZP, to nikt nie zakwestionuje zastosowanej metodologii. Do każdego z formularzy dołączono podręcznik wyjaśniający, jak z nich korzystać.

Trudne początki

Wszystkie trzy kalkulatory dotyczą stosunkowo prostych zamówień. Eksperci uważają jednak, że pierwsze tego typu narzędzia powinny być jak najprostsze.
– Chodzi o to, by zamawiający przekonali się do kosztów cyklu życia. Jeśli zastosują je przy prostym zamówieniu, to być może w przyszłości zaczną myśleć nad wykorzystaniem tej metodologii przy bardziej skomplikowanych – zauważa Adam Wiktorowski. Jego zdaniem przekonanie zamawiających nie będzie jednak łatwe.
– Oczywiście udostępnianie tego typu narzędzi uważam za dobrą drogę, bo są to gotowe do zastosowania rozwiązania. Problem leży jednak w mentalności i wewnętrznej organizacji jednostek zamawiających. Urzędy myślą w kategoriach rocznych budżetów. Jeśli mają do wydania określoną kwotę, to trudno będzie je przekonać, by wydały więcej, bo w perspektywie np. pięciu lat przyniesie to oszczędności – ocenia ekspert.
Prawdopodobnie najmniejszą popularnością będą na początku cieszyć się składniki dotyczące kosztów środowiskowych. W samych kalkulatorach wskazano na ich opcjonalny charakter. UZP nadal jednak będzie promować zielone zamówienia.
– Wspólnie z NFOŚiGW zamierzamy w tym roku opublikować wskazówki dotyczące zastosowania w ramach zamówień publicznych rozwiązań przeciwdziałających oddziaływaniu na środowisko w odniesieniu do poszczególnych elementów inwestycji budowlanej, a także interaktywną mapę wpływu inwestycji budowlanej na środowisko – zapowiada Hubert Nowak.
Przed miesiącem UZP opublikował na swej stronie materiały, które mają zachęcać do stosowania rachunku kosztów cyklu życia przy udzielaniu zamówień na wznoszenie budynków. W pakiecie dokumentów poza ogólnym omówieniem tej metody znalazły się przykładowe postanowienia specyfikacji istotnych warunków zamówienia oraz przykładowa oferta.