statystyki

Jest kryzys? Napiszmy nowe prawo o jawności

autor: Katarzyna Batko-Tołuć, Szymon Osowski31.12.2019, 07:41; Aktualizacja: 31.12.2019, 08:28
Jednocześnie w uchwalonej ustawie pojawiły się przepisy oczekiwane od lat, dotyczące jawności oświadczeń majątkowych premiera, ministrów i wiceministrów. Do tej pory bowiem mieliśmy (i nadal mamy) taką sytuację, że oświadczenie radnego gminy było jawne z mocy prawa, ale już oświadczenie majątkowe wiceministra zajmującego się np. polityką lekową było jawne tylko, jeśli… sam tak zdecydował. Wprawdzie obowiązywał obyczaj publikowania oświadczeń ministrów, jednak nie był to nakaz i zdarzało się inaczej.

Jednocześnie w uchwalonej ustawie pojawiły się przepisy oczekiwane od lat, dotyczące jawności oświadczeń majątkowych premiera, ministrów i wiceministrów. Do tej pory bowiem mieliśmy (i nadal mamy) taką sytuację, że oświadczenie radnego gminy było jawne z mocy prawa, ale już oświadczenie majątkowe wiceministra zajmującego się np. polityką lekową było jawne tylko, jeśli… sam tak zdecydował. Wprawdzie obowiązywał obyczaj publikowania oświadczeń ministrów, jednak nie był to nakaz i zdarzało się inaczej.źródło: ShutterStock

Niewątpliwie w 2019 roku mówiło się o jawności więcej niż zazwyczaj. Niestety, nie jest prawdą, że ważne, żeby mówili.

J estem przeciwnikiem szalejącej transparentności. Wybitny politolog Iwan Krastew wykazał, że transparentność potrafi zabić demokrację – stwierdził w styczniu 2019 r. w radiu RMF FM Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta Andrze ja Dudy (8 stycznia 2019 r., „Poranna rozmowa w RMF FM”). Choć Andrzej Zybertowicz zastrzega, że to jego osobista opinia, to nie da się ukryć, że w 2019 r. politycy trzymający obecnie władzę po raz pierwszy zrozumieli zagrożenia wynikające dla nich z jawności. Ujawnienie informacji o tym, że premier Morawiecki skorzystał finansowo, kupując ziemię od Kościoła po preferencyjnej cenie, a w kilka lat później dokonał częściowego podziału majątku z żoną i w związku z tym nie musiał tej działki wpisywać do oświadczenia majątkowego; pojawienie się informacji o gigantycznych wynagrodzeniach pracownic Narodowego Banku Polskiego; reakcja społeczna na prywatne loty marszałka Kuchcińskiego państwowym samolotem czy uruchomienie całego aparatu państwowego, by ukryć listy poparcia dla kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa; a w końcu liczne pytania o to, kto zawiódł w sprawie oświadczeń majątkowych Mariana Banasia, wybranego na szefa Najwyższej Izby Kontroli, boleśnie pokazały władzy, że jawność się liczy. Dlaczego teraz zabolało bardziej niż wcześniej? W 2019 r. takimi sprawami i poziomem jawności zaczęła się interesować opinia publiczna. Nie pozostawało zatem nic innego, jak „stworzyć prawo”. Suweren domaga się jawności? Władza rozumie i działa. Choć w obawie, że nadmiar informacji zabije demokrację, trzeba coś wymyślić. Oto jak wymyślano.

Utworzy się zbędne przepisy o jawności

Pierwsza ustawa z 2019 r. „zwiększająca jawność” dotyczyła zarobków w Narodowym Banku Polskim. Pod koniec 2018 r. „Gazeta Wyborcza” napisała o potencjalnie bajońskich zarobkach dwóch dyrektorek – gabinetu prezesa NBP i Departamentu Komunikacji i Promocji NBP („Dwórki Adama Glapińskiego. Zadziwiające kariery w Narodowym Banku Polskim”, „Gazeta Wyborcza” z 27 grudnia 2018 roku).


Pozostało jeszcze 85% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane