Sam fakt, że zamawiający nie płaci wykonawcy na czas, nie upoważnia tego drugiego do uzyskania kary umownej po odstąpieniu od zawartego kontraktu.
Magdalena Woźniak, Adwokat w kancelarii Dubicki i Wspólnicy / DGP
pytanie Czy dopuszczalne jest zastrzeżenie kary umownej na wypadek odstąpienia od umowy z powodu niewykonania (zwłoki w spełnieniu) przez jedną z jej stron zobowiązania o charakterze pieniężnym?
odpowiedź Nie jest dopuszczalne zastrzeżenie kary umownej na wypadek odstąpienia od umowy z powodu niewykonania zobowiązania o charakterze pieniężnym
(Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 2019 r., sygn. III CZP 3/19)
To jedno z najważniejszych rozstrzygnięć zapadłych w Sądzie Najwyższym w 2019 r. A to dlatego, że ma niebagatelne znaczenie dla wielu przedsiębiorców między innymi z takich branż jak budowlana, informatyczna, leasingowa, a także dla rynku franczyzy. Jednocześnie – choć eksperci wskazują, że orzeczenie jest słuszne – konieczna będzie zmiana praktyki zawierania umów i przegląd tych już zawartych, gdyż od postanowień uznanych przez sąd za niedopuszczalne w podpisywanych w ostatnich latach kontraktach aż się roi.

Konkurencyjne koncepcje

Zawisła przed Sądem Najwyższym sprawa dotyczyła umowy o roboty budowlano-montażowe. Strony ustaliły terminy płatności wynagrodzenia, a także kary umowne obciążające wykonawcę w razie zwłoki, m.in. w wykonaniu prac i usunięciu wad, oraz karę umowną płatną przez zamawiającego w razie odstąpienia przez wykonawcę od umowy z przyczyn, za które odpowiedzialność ponosi zamawiający. Karę tę strony ustaliły na 10 proc. wartości danego zakresu umowy i przewidziały, że wykonawca może od umowy odstąpić, jeżeli zamawiający spóźnia się z płatnościami za faktury co najmniej 14 dni i mimo wezwania nie płaci. Tak się stało: zamawiający przestał terminowo płacić. Wykonawca odstąpił wówczas od umowy i zażądał niemal 160 tys. zł tytułem kary umownej. Zamawiający zapłaty odmówił.
Sprawa wpisała się w szerszy spór występujący w orzecznictwie i doktrynie od kilku lat. Chodzi o to, że art. 483 kodeksu cywilnego nie pozostawia większych wątpliwości: przewiduje karę umowną tylko dla przypadków naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego. Kwestia niepłacenia w terminie powinna zaś być rozpatrywana jako zobowiązanie pieniężne. Skoro zaś przepis kodeksu o takim zobowiązaniu nie mówi, należy przyjąć, że zastrzeżenie kary umownej dla zobowiązania pieniężnego jest zakazane. Była też jednak druga koncepcja: że z chwilą odstąpienia od umowy powstaje między stronami zobowiązanie, o jakim stanowi art. 494 k.c. („Strona, która odstępuje od umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy, a druga strona obowiązana jest to przyjąć. Strona, która odstępuje od umowy, może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również na zasadach ogólnych naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania”). I takie zobowiązanie nie ma już charakteru pieniężnego. A zatem możliwe jest wpisanie kary umownej za spóźnienia w zapłacie do kontraktu i następnie egzekwowanie ustalonej kwoty po odstąpieniu od umowy.

Źle dla wykonawców

W wydanej uchwale Sąd Najwyższy stwierdził, że niedopuszczalne jest zastrzeżenie kary umownej na wypadek odstąpienia od umowy z powodu niewykonania zobowiązania o charakterze pieniężnym. Sprawozdawca, sędzia Krzysztof Pietrzykowski, podkreślił, że art. 483 k.c. ma charakter bezwzględnie obowiązujący i nie przewiduje innych konsekwencji dotyczących umieszczenia w umowie postanowienia, które jest bezskuteczne z mocy ustawy. Tego rodzaju postanowienie jest zatem bezwzględnie nieważne.
Większość prawników, których pytaliśmy o uchwałę, stwierdziło, że jest ona rozsądna. Adwokat Diana Siek z kancelarii Chmaj i Wspólnicy na łamach DGP komentowała, że z art. 483 k.c. wprost wynika, że kary umowne można naliczyć wyłącznie za nienależyte wykonanie zobowiązania niepieniężnego. Inne stanowisko SN niż wydane stanowiłoby zatem wkroczenie w kompetencje ustawodawcy.
– Nie podzielam entuzjazmu tych, którzy uważają rozstrzygnięcie za dobre. Faktycznie w orzecznictwie Sądu Najwyższego istniały w tym zakresie rozbieżności, ale bliżej mi było do stanowiska tych składów, które uważały taką karę za skutecznie zastrzeżoną. W mojej opinii taka kara umowna nie stoi w sprzeczności z art. 483 k.c., ponieważ odstąpienie od umowy i jego skutki są zasadniczo innym zdarzeniem prawnym niż niespełnienie świadczenia pieniężnego – twierdzi adwokat Jan Kieszczyński, counsel w kancelarii NGL Legal. Jego zdaniem istotny jest praktyczny aspekt rozstrzygnięcia. Zakaz zastrzegania kary umownej na wypadek niespełnienia świadczenia pieniężnego ma swoje uzasadnienie w tym, że „poszkodowany” ma w takim wypadku dostateczną kompensatę w postaci odsetek. Tyle że zdaniem mec. Kieszczyńskiego w sytuacji, w której brak płatności, prowadzi do skutecznego (bo tylko w takim przypadku będziemy mieli do czynienia z obowiązkiem zapłaty kary umownej) odstąpienia od umowy oraz pozostawia wykonawcę bez umowy i z potencjalnie znaczną szkodą (stratą marży, poniesieniem kosztów), odsetki nie są w stanie tego zrekompensować.
– Uchwała to kolejny cios dla wykonawców, którzy i tak nie zawsze mają na tym rynku łatwo. Nie sprzyja równoważeniu interesów inwestorów i wykonawców. Przyznaję, że równoważenie tych interesów nie jest zadaniem Sądu Najwyższego, ale też uważam, że podejmując właściwe w tej sprawie rozstrzygnięcie, jednocześnie by tę równowagę zachował – uważa Jan Kieszczyński.

Nie tylko budowlanka

Artykuł 483 k.c. dotyczy nie tylko branży budowlanej. Tej dotyczyła sama sprawa, która legła u podstaw orzeczenia, ale znaczenie uchwał jest przecież znacznie większe i przez sądy powszechne są one odbierane jako wzorzec w ogóle spraw w danej tematyce. Dlatego przesądzenie, że nieważne jest uprawnienie do naliczenia kary umownej z tytułu odstąpienia, gdy nastąpiło ono z powodu braku płatności lub opóźnień w płatności, ma znaczenie także dla innych branż niż budowlana. Jej znaczenie odbija się już echem na rynku franczyzy. Popularna była bowiem praktyka dużych sieci handlowych, które współpracują z franczyzobiorcami korzystającymi z ich oznaczeń, mają w umowach zastrzeżoną karę umowną na wypadek niepłacenia w terminie. Bywało więc tak, że ktoś nie zapłacił dwóch transz w wysokości np. 20 tys. zł i był obciążany karą umowną w wysokości 150 tys. zł. Teraz to już niemożliwe. Podobnie sprawa będzie się miała w leasingu.
Uchwała jest ważna również dla sektora IT, w którym często przewidziane są częściowe płatności wynikające z ustalonego harmonogramu prac. Tu również nie brakuje umów przewidujących możliwość naliczenia kary wskutek odstąpienia z powodu braku płatności w terminie.
Sąd Najwyższy nie opublikował jeszcze uzasadnienia uchwały, ale już sama jej sentencja może być wykorzystywana w trwających postępowaniach sądowych. Z dużą dozą przekonania można stwierdzić, że sądy powszechne będą uznawały już teraz, iż kontrowersyjne zastrzeżenie w umowie jest nieważne z mocy prawa.
opinia

To inwestor jest w praktyce silniejszą stroną

Magdalena Woźniak, Adwokat w kancelarii Dubicki i Wspólnicy
Jednym z pomysłów na rozwiązanie problemu nierównej pozycji inwestorów i wykonawców jest wprowadzenie do umów zawieranych w branży budowlanej zapisów o zryczałtowanym odszkodowaniu w przypadku odstąpienia od umowy przez wykonawcę. Pojęcie zryczałtowanego odszkodowania nie jest zdefiniowane ustawowo, a próby jego wyjaśnienia podejmuje się w doktrynie i orzecznictwie. Podstawowym celem wprowadzenia tego rodzaju klauzul umownych jest uproszczenie dochodzenia odszkodowania poprzez określenie z góry jego wysokości i wskazanie, w jakich konkretnie sytuacjach jest ono należne. Co do zasady ma więc pełnić funkcje zbliżone do kary umownej.
Generalnie przyjmuje się, że strony mogą swobodnie, ale w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego, kształtować ewentualne sankcje za naruszenie zobowiązań umownych. Sąd Najwyższy wskazał bowiem w wyroku z 16 stycznia 2013 r., sygn. akt. II CSK 331/12, że od kary umownej odróżnić należy dopuszczalne zastrzeżenie o charakterze gwarancyjnym, nakładające obowiązek zapłaty określonej kwoty w razie niewykonania zobowiązania, do którego nie stosuje się przepisów o karze umownej. Taki charakter będzie miało postanowienie umowne „za uchybienie terminu”, „bez względu na przyczynę niewykonanie lub niewłaściwe wykonanie zobowiązania”.
Podstawę prawną do wprowadzenia takich zapisów może stanowić chociażby art. 473 kodeksu cywilnego, który stanowi, że można przez umowę przyjąć odpowiedzialność za niewykonanie lub za nienależyte wykonanie zobowiązania z powodu oznaczonych okoliczności, za które na mocy ustawy odpowiedzialności się nie ponosi.
Zryczałtowane odszkodowanie miałoby zabezpieczać interes wykonawcy związany chociażby z utratą spodziewanego zysku spowodowaną odstąpieniem od umowy. Klauzula ta nie dotyczyłaby więc wprost rekompensaty związanej z brakiem zapłaty wynagrodzenia, ale raczej stanowiłaby zabezpieczenie innych interesów wykonawcy, które mogą doznać uszczerbku w razie odstąpienia.
W przypadku wprowadzania tego rodzaju klauzul jak zryczałtowane odszkodowanie, należy zwrócić uwagę na ich odpowiednią redakcję i odpowiednie ukształtowanie przesłanek odpowiedzialności, tak aby sąd nie zakwalifikował takiej klauzuli jako de facto kary umownej za świadczenie pieniężne czy też nie uznał, że zmierza ona do obejścia prawa.
Innym sposobem mogłoby być zastrzeżenie kary umownej na wypadek odstąpienia przez wykonawcę z powodu niewykonania przez inwestora świadczenia niepieniężnego, np. nieprzystąpienia do odbioru robót w określonym terminie.
W praktyce jednak to inwestor często jest silniejszą stroną umowy i wynegocjowanie z nim odpowiednich zapisów chroniących interes wykonawcy w razie odstąpienia od umowy może być bardzo trudne. Zwłaszcza gdy konsekwencją tych zapisów byłoby przyjęcie przez inwestora szerokiej gwarancyjnej odpowiedzialności, tak jak w przypadku zryczałtowanego odszkodowania.