Po wyroku TSUE w sprawie frankowiczów odżyły pytania o skutki ubiegłorocznej nowelizacji kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2018 r. poz. 1104).
Chodzi o dodanie art. 1171 k.c., zgodnie z którym w wyjątkowych przypadkach sąd może nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przeciwko konsumentowi, jeżeli wymagają tego względy słuszności. Zgodnie z par. 2 tego przepisu sąd, podejmując taką decyzję, powinien rozważyć „długość terminu przedawnienia, długość okresu od upływu terminu przedawnienia do chwili dochodzenia roszczenia oraz charakter okoliczności, które spowodowały niedochodzenie roszczenia przez uprawnionego, w tym wpływ zachowania zobowiązanego na opóźnienie (...)”.
Słychać głosy, że taka regulacja może prowadzić do sytuacji, w których roszczenie klienta wobec np. banku się przedawni, a roszczenie banku wobec klienta już nie. Czy te obawy są uzasadnione? Już na etapie prac parlamentarnych obiekcje zgłaszali rzecznik finansowy i Biuro Legislacyjne Senatu. Wskazywali, że art. 1171 k.c. przyznaje sądom uznaniowość w uwzględnieniu terminu przedawnienia na podstawie niedookreślonych przesłanek.
Reklama
Oczywiście przed nowelizacją sąd również mógł nie uwzględnić zarzutu przedawnienia w oparciu o klauzulę generalną z art. 5 k.c. Przepis ten stanowi, że „nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie (…) nie korzysta z ochrony”.
Zdaniem sędziego Marcina Łochowskiego z Sądu Najwyższego art. 1171 nie tylko nie pogarsza sytuacji konsumentów, ale jest wręcz na odwrót. – O ile przed 9 lipca 2018 r. przedsiębiorca mógł się powoływać na art. 5 k.c. i wówczas sąd wypełniał go konkretną treścią, o tyle teraz okoliczności, na które można się powoływać, będą zdecydowanie węższe – wskazuje sędzia.

Reklama
Jak z kolei tłumaczy sędzia Wiesław Grajdura z Sądu Okręgowego w Krakowie, dodanie art. 1171 k.c. wynika ze zmiany modelu badania przedawnienia, które teraz sąd sprawdza z urzędu, a nie na zarzut. – Skoro konsument nie musi już teraz bronić się zarzutem przedawnienia, to nie mamy do czynienia z korzystaniem przez niego z prawa podmiotowego, a więc druga strona procesu (przedsiębiorca) nie ma możliwości podniesienia argumentacji w oparciu o art. 5 k.c. Z tego też względu, dla zachowania równowagi, ustawodawca uznał zapewne, że należy wprowadzić rozwiązanie podobne do art. 5 k.c. dla przypadków, gdy wchodzi w grę uwzględnienie przez sąd przedawnienia z urzędu – wyjaśnia sędzia Grajdura.
Jak przyznaje Marcin Łochowski, redakcja art. 1171 jest nie najlepsza. – Ustawodawca mógł np. wskazać ogólnikowo, że sąd może nie uwzględnić przedawnienia, jeśli prowadziłoby to do skutków sprzecznych z zasadami współżycia społecznego. Byłaby to norma idealnie odpowiadająca art. 5 k.c. Jednak nasz obecny ustawodawca nie lubi pojęcia „zasad współżycia społecznego”. Stąd te zasady słuszności i inne dodatkowe przesłanki – mówi.
Jak przypominają eksperci, na korzyść wykładni prokonsumenckiej przemawia też fakt, że w stosunku do przedsiębiorców stosuje się podwyższony standard wymagań procesowych. – Jakkolwiek jestem sobie w stanie wyobrazić antykonsumencką wykładnię tego przepisu, to nie podzielam obaw, że tak się właśnie stanie. Wszystko oczywiście rozstrzygnie praktyka sądowa, ale moim zdaniem będzie on interpretowany w sposób tożsamy jak art. 5 k.c. Nie sądzę więc, by możliwość kwestionowania przedawnienia przeciwko konsumentom została poszerzona w stosunku do poprzedniego stanu prawnego – konkluduje sędzia Łochowski.