statystyki

Gdzie wyznaczyć granicę tego, co powinno pozostać tajemnicą ze względu na bezpieczeństwo

autor: Katarzyna Batko-Tołuć, Szymon Osowski08.10.2019, 07:36; Aktualizacja: 08.10.2019, 09:19
Teraz trudno będzie argumentować, że służby muszą chronić swoje metody działania, gdyż podstawowe pytanie brzmi, czy w ogóle działają legalnie.

Teraz trudno będzie argumentować, że służby muszą chronić swoje metody działania, gdyż podstawowe pytanie brzmi, czy w ogóle działają legalnie.źródło: DGP

Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że służby nie mogą odmówić informacji, rzetelnie tego nie uzasadniając i powołując się tylko na bezpieczeństwo.

W 2009 r., na Warszawskim Festiwalu Filmowym, trafiliśmy na dokument zatytułowany „Secrecy”. Jednym z jego autorów był Thomas Blanton, szef National Security Archives, niezwykłej organizacji działającej w Stanach Zjednoczonych, która od 1985 r. nieustająco dociera do informacji i pokazuje, jak wielkie ma ona znaczenie. Nie inaczej jest tym razem. Już sam zwiastun filmu elektryzuje.

– Komisja, która prowadziła dochodzenie dotyczące ataków z 11 września, stwierdziła, że tajność w gruncie rzeczy podkopała funkcjonowanie naszego bezpieczeństwa narodowego. CIA i NSA miały informacje o zamachowcach, ale były one zastrzeżone dla tak wyselekcjonowanego grona, że tą informacją nigdy się nie podzielono z FBI działającą w terenie. To absurd, który doprowadził do efektów odwrotnych do tych, którym służy utajnianie informacji. Zamiast chronić informację, w rzeczywistości ułatwiło to zagrożenie narodowego bezpieczeństwa – mówi Steven Aftergood z Federacji Amerykańskich Naukowców.

W którą stronę poszło myślenie o bezpieczeństwie po 11 września 2001 r.? Bo przecież to jest początek przemian atmosfery politycznej, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz na całym świecie. Bezpieczeństwo stało się centralnym elementem retoryki rządów. Nie licząc protestów działaczy praw człowieka, rządy otrzymały dosyć szeroki mandat do wprowadzania praw ograniczających wolności. Byliśmy się jako społeczeństwo w stanie zgodzić się na utrudnienia w podróżowaniu czy przepisy dotyczące prania brudnych pieniędzy, a nawet podsłuchy i inwigilację. Te ostatnie jednak miały nas nie dotyczyć. To ci źli, terroryści, mieli być obserwowani. Czy dziś możemy być pewni, że nie staniemy się Kafkowskim Józefem K., że to nie nasze rozmowy, ruchy i działania są przedmiotem analizy? Jak trafiliśmy do grona „podejrzanych”? Może zatrzymaliśmy się, by wskazać drogę innemu podejrzanemu? Może na Facebooku przyjaźnimy się z kimś z Iraku? A może po prostu władza nas nie lubi i zbiera na nas haki?


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane