Po zakończeniu kontroli operacyjnej, służby co do zasady powinny informować obywatela o tym, że był on przedmiotem ich zainteresowania. Zatajenie takiej informacji powinno być możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach i za zgodą sądu. Czuwaniem nad wykonywaniem m.in. tego obowiązku powinien się zajmować nowy, niezależny organ.
To główne wnioski z raportu pt. „Osiodłać Pegaza” na temat przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb specjalnych, zawierającego założenia do ich reformy. Dokument powstał pod egidą rzecznika praw obywatelskich przy współpracy organizacji pozarządowych (m.in. Fundacji Panoptykon czy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka) i ekspertów związanych niegdyś ze służbami, takich jak np. gen. Adam Rapacki).
Autorzy raportu zwracają uwagę, że konieczność przyznania obywatelowi prawa do uzyskiwania informacji na swój temat wynika nie tylko ze standardów konstytucyjnych, ale także z orzecznictwa ETPC i TSUE.
Reklama
Artykuł 218 kodeksu postępowania karnego stanowi, że postanowienie o rozpoczęciu kontroli korespondencji doręcza się osobie będącej przedmiotem inwigilacji nie później niż do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Z kolei z art. 239 k.p.k. wynika, że także ogłoszenie postanowienia o nagrywaniu rozmów telefonicznych może być odroczone nie później niż do zakończenia postępowania przygotowawczego.
Jednak, jak wskazują autorzy raportu, zastosowanie tych przepisów ma charakter marginalny, bo większość kontroli operacyjnych i pobrań danych odbywa się na etapie czynności przedprocesowych. A to oznacza, że osoba objęta kontrolą operacyjną, wobec której nie wszczęto później postępowania przygotowawczego, nie ma szans dowiedzieć się, że była np. podsłuchiwana.

Rozsądny kompromis

Dlatego RPO proponuje, by zarządzeniu kontroli operacyjnej towarzyszył obowiązek poinformowania objętej nią osoby o tym fakcie. Służby powinny to robić po upływie 12 miesięcy od zakończenia takiej kontroli.
– Opóźnienie o rok obowiązku informacyjnego funkcjonuje m.in. w Niemczech i jest rozsądnym kompromisem pomiędzy koniecznością sprawnego działania służb a realizacją praw jednostki. Drugim rozwiązaniem jest odsunięcie realizacji obowiązku informacyjnego lub jego uchylenie na skutek decyzji sądu, podejmowanej na wniosek instytucji wnioskującej o zarządzenie kontroli operacyjnej. Kwestia ewentualnego odroczenia lub całkowitego uchylenia obowiązku notyfikacyjnego powinna być przedmiotem decyzji sądu rozpatrującego wniosek o zastosowanie kontroli operacyjnej – czytamy w raporcie.
Eksperci precyzują, że odroczenie ujawnienia informacji o uprzednim zastosowaniu kontroli powinno być możliwe wyłącznie z ważnych powodów, takich jak zagrożenie dla zdrowia i życia (np. funkcjonariuszy), czy zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego (np. w kontekście spraw dotyczących szpiegostwa).
Jednak efektywna kontrola przestrzegania praw i wolności obywateli w kontekście działalności służb specjalnych nie będzie możliwa bez nadzoru ze strony niezależnego od władzy wykonawczej organu. Dziś nadzór ten jest rozproszony (sprawowany w różnym zakresie przez sejmową komisję ds. służb specjalnych, ministra-koordynatora ds. służb, MSWiA, NIK czy RPO), przez co nieefektywny.

Nowy organ

Stąd postulat utworzenia instytucji, której członków wybierałby parlament spośród osób wyróżniających się wiedzą i przynajmniej 10-letnim doświadczeniem w obszarze wymiaru sprawiedliwości, kontroli państwowej, bezpieczeństwa państwa lub ochrony praw człowieka. Taki organ sprawowałby nadzór nad wszystkimi służbami uprawnionymi do wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych. Od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, Policję do Straży Granicznej czy Żandarmerii Wojskowej.
Nadzór dotyczyłby nie tylko stosowania kontroli operacyjnej, ale także innych działań prowadzonych przez służby, ingerujących w prawa i wolności obywatelskie. Instytucja zajmowałaby się również rozpatrywaniem skarg obywateli na działalność służb.