statystyki

Paraubezpieczenia nadal w modzie [OPINIA]

autor: Patryk Słowik24.09.2019, 13:20; Aktualizacja: 24.09.2019, 13:24
Powoli kończy się długa sądowa batalia o to, czy ubezpieczyciele przez lata wciskali ludziom niewiele warte polisy. Wiele wskazuje na to, że z błędów przeszłości mało kto wyciągnął lekcję.

Powoli kończy się długa sądowa batalia o to, czy ubezpieczyciele przez lata wciskali ludziom niewiele warte polisy. Wiele wskazuje na to, że z błędów przeszłości mało kto wyciągnął lekcję.źródło: ShutterStock

Powoli kończy się długa sądowa batalia o to, czy ubezpieczyciele przez lata wciskali ludziom niewiele warte polisy. Wiele wskazuje na to, że z błędów przeszłości mało kto wyciągnął lekcję.

M usimy zacząć od terminologii, gdyż gubią się w niej nawet profesjonalni pełnomocnicy. Ten tekst jest o ubezpieczeniu z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, czyli tzw. uefce. Uefka to ubezpieczenie inwestycyjne, mające charakter ochronno-inwestycyjny. Polega na tym, że część składki jest przeznaczana na pokrycie przewidzianej umową ochrony, a część – z reguły znacznie większa od tej pierwszej – na zakup jednostek uczestnictwa w funduszu inwestującym pieniądze np. w akcje i obligacje.

Uefki potocznie nazywane są polisolokatami. Nazywają je tak nawet sądy w uzasadnieniach swych wyroków. Tymczasem polisolokata to grupowe ubezpieczenie na życie i dożycie. Polega na tym, że w razie zajścia zdarzenia objętego ochroną (na ogół to osiągnięcie określonego wieku) korporacja wypłaca swemu klientowi świadczenie w wysokości równej wpłaconej składce powiększonej o ustalony w umowie procent. I – co istotne – niniejszy tekst nie jest o polisolokatach.

Fikcyjna ochrona, wysokie opłaty

Boom na uefki to lata 2008–2009. Były sprzedawane wcześniej, były też później, ale właśnie mniej więcej dekadę temu ludzie patrzyli w ich stronę najchętniej. Powód? Jednym z głównych było zmniejszanie oprocentowania lokat przez banki. Nie opłacało się trzymać pieniędzy w skarpecie – wiadomo. Coraz mniej opłacało się trzymać je w banku. Ludzie więc poszukiwali produktu, który z jednej strony będzie bezpieczny, a z drugiej dochodowy. Ubezpieczyciele, ramię w ramię ze współpracującymi z nimi bankami, wyszli z ofertę uefek. Miały gwarantować bezpieczeństwo – „bo w końcu to ubezpieczenie”. Miały też zapewnić zyski osiągalne na giełdzie przy dobrej passie. Łącznie na uefki skusiło się blisko pięć milionów Polaków. Zainwestowali w nie ponad 50 mld zł. Dla jasności: to nie była tylko polska specyfika. W wielu państwach europejskich uefki lub produkty do nich bliźniaczo podobne również podbijały rynek.


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane