Polskiej spółce odmówiono rejestracji słowno-graficznego znaku towarowego „SHOWROOM”. Choć istniejąca już marka „SHOWROOM86” różni się dodaną liczbą, to zasadnicza część obydwu znaków jest taka sama – uznał Sąd Unii Europejskiej.
Reklama
Polska firma prowadząca sklep internetowy z wyszukanymi ubraniami chciała zastrzec jako unijny znak towarowy oznaczenie słowno-graficzne „SHOWROOM”. Sprzeciw wobec tego złożyła belgijska spółka mająca prawa do znaku „SHOWROOM86”. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) uwzględnił go i odmówił rejestracji w klasach dotyczących m.in. handlu odzieżą.
Sąd Unii Europejskiej, do którego odwołała się polska firma, uznał odmowę za uzasadnioną. Jego zdaniem nowy znak byłby zbyt podobny do już zarejestrowanego i mógłby wprowadzać konsumentów w błąd.
Polska spółka przekonywała, że samo słowo „showroom” jest powszechnie używane. Dlatego też tym, co wyróżnia zastrzeżony wcześniej znak, jest liczba 86. Skoro nowe logo takiej liczby nie posiada, to trudno aby klienci europejscy mogli się pomylić.

Reklama
Sąd odrzucił tę argumentację. Zwrócił uwagę, że należy oceniać całościowe podobieństwo.
„Ocena podobieństwa dwóch znaków towarowych nie może ograniczyć się do zbadania tylko jednego z elementów tworzących dany złożony znak towarowy i porównania go z innym znakiem towarowym. Przeciwnie, porównania należy dokonać poprzez analizę danych znaków towarowych postrzeganych każdy jako całość, co nie oznacza, że całościowe wrażenie pozostawione przez złożony znak towarowy w pamięci właściwego kręgu odbiorców nie może w niektórych przypadkach zostać zdominowane przez jeden lub kilka z jego składników (...). Jedynie wtedy, gdy wszystkie pozostałe składniki znaku towarowego są bez znaczenia, ocena podobieństwa może zależeć wyłącznie od składnika dominującego” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku.
Zdaniem składu orzekającego w tej sprawie całościowe postrzeganie obydwu znaków może powodować, że klienci będą się mylić. O ile słowo „showroom” czy też nawet dwa osobne słowa „show” oraz „room” mają rzeczywiście charakter mało odróżniający w stosunku do elementu numerycznego, czyli liczby „86”, o tyle nie można uznać, że są one bez znaczenia przy postrzeganiu znaku towarowego jako całości.
Co więcej, zarówno zdaniem EUIPO, jak i Sądu, także graficzna forma obydwu znaków nie pozwala na ich łatwe i oczywiste rozróżnienie. Owszem niektóre fragmenty liter używanych w logo polskiej spółki są wymazane, co tworzy ich pewną stylistykę.
„Jednakże ta stylizacja graficzna w żaden sposób nie przeszkodzi właściwemu kręgowi odbiorców dostrzec w sposób niemal natychmiastowy ośmiu wielkich liter, które tworzą oba elementy słowne zgłoszonego znaku towarowego” – uznał Sąd.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Unii Europejskiej z 19 września 2019 r. w sprawie T-679/18.