Argument o sianiu terroru przez mniejszość narzucającą większości swoje poglądy jest chwytem retorycznym, i to niezbyt uczciwym. Poglądów narzucić się nie da. A zwłaszcza nie może tego uczynić wobec większości zgłaszająca swe aspiracje mniejszość.
Po opublikowaniu na stronie Konstytucyjny.pl szkicu o adresatach konstytucji („Do kogo się zwraca Kon-sTY-tuc-JA”), zapytano mnie o wątpliwości krążące wokół tytułowego pytania: „przyjęło się, że demokracja nie oznacza, iż zwycięzca wyborów zdobywa pełną władzę (i może, na przykład, uchwalić takie prawa, jakie chce), jednakże tego uczynić mu nie wolno – bo ograniczają go normy konstytucyjne, koncept praw człowieka, normy unijne. Co odpowiedzieć tym, którzy twierdzą, że to ogranicza wolność suwerena właśnie? Wiemy mniej więcej, co wyznacza granice szanowania przez większość praw mniejszości. A czy są jakieś reguły tyczące szanowania przez mniejszość woli większości (obecna władza często ostatnio zarzuca mniejszościom, że próbują narzucać większości narodu swoje przekonania)”.

I.