statystyki

Kładoczny: Policja nie jest od karania przestępców [WYWIAD]

autor: Szymon Cydzik03.07.2019, 20:00
W Strasburgu wciąż przegrywamy, bo nie jesteśmy w stanie jako państwo wykazać, że po przejęciu władzy nad daną osobą organy ścigania zrobiły wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo i wyjaśnić, skąd się wzięły obrażenia

W Strasburgu wciąż przegrywamy, bo nie jesteśmy w stanie jako państwo wykazać, że po przejęciu władzy nad daną osobą organy ścigania zrobiły wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo i wyjaśnić, skąd się wzięły obrażeniaźródło: ShutterStock

- Nie jest rolą funkcjonariusza wymierzanie sprawiedliwości, nawet gdy podejrzanemu zarzucane są najpoważniejsze i drastyczne czyny. To należy do sądu. I dobrze, żeby wszyscy o tym pamiętali, całe społeczeństwo - mówi dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

W niedawnym wyroku Bednarz przeciw Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) stwierdził, że nie można ustalić, czy doszło do pobicia na komisariacie, ale samo śledztwo w tej sprawie było prowadzone nierzetelnie i w związku z tym Polska musi zapłacić 10 tys. euro odszkodowania. W sprawie Igora Stachowiaka udało się jednak ustalić winnych i ich skazać. Czy to znaczy, że jako kraj zrobiliśmy postęp w wyjaśnianiu takich spraw?

To chyba nie jest postęp. To jedna z nielicznych spraw, a udało się tylko dlatego, że wyciekło nagranie z paralizatora. Tymczasem w Strasburgu wciąż przegrywamy, bo nie jesteśmy w stanie jako państwo wykazać, że po przejęciu władzy nad daną osobą organy ścigania zrobiły wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo i wyjaśnić, skąd się wzięły obrażenia. Czy postępem jest ustalenie, że zrobiliśmy źle i funkcjonariusze faktycznie przekroczyli uprawnienia? Postępem byłoby dokonanie ustalenia, że działali oni zgodnie z prawem. Pocieszające jest tylko to, że coraz częstsze są kamery na mundurach, które mogą spowodować, że sprawy w Strasburgu będą rzadsze. Nagrywanie będzie mitygować obie strony i studzić ich emocje. Dziś jednak sprawy dotyczące nadużycia prawa przez funkcjonariuszy wciąż wpływają do fundacji. Ostatnio jest ich nawet więcej, co może wynikać z rosnącej świadomości obywateli, że warto się poskarżyć.

Nagrywanie ma też drugą stronę, jak choćby w przypadku zatrzymania podejrzanego o zabójstwo 10-latki Jakuba A. Pojawiły się zarzuty, że działanie policji wynikało z chęci pokazania przed kamerami siły państwa.

Trzeba oddzielić nagrywanie od upubliczniania. Nagrywanie dla celów dowodowych jest konieczne, np. gdyby potencjalny pokrzywdzony poczuł się dotknięty i uważał, że funkcjonariusze przekroczyli swoje uprawnienia. Wtedy można wyciągnąć takie nagrania i pokazać, że wszystko było w porządku. Natomiast ich upublicznianie to już poważne przekroczenie uprawnień i jak twierdzi RPO – moim zdaniem słusznie – forma nagonki na sprawcę. Jeśli to w ogóle jest sprawca, bo na razie jest formalnie niewinny, podejrzany o zabójstwo. Ludzie i tak nie lubią (to eufemizm) człowieka, który zabił dziecko (w mniemaniu opinii publicznej, bo sąd jeszcze tego nie stwierdził) i nie trzeba ich jeszcze dodatkowo na niego napuszczać. Upublicznienie interwencji, podczas której poddany jej człowiek jest bez spodni, bez butów, z wypikselowaną twarzą, nie sprzyja domniemaniu niewinności.

Sprawa śmierci Igora Stachowiaka nabrała jednak rozgłosu dopiero po upublicznieniu nagrania z paralizatora. Do dziś nie wiadomo, jak dziennikarze weszli w jego posiadanie, toczy się też dyskusja, czy kierownictwo policji znało je wcześniej. Czyli może jednak warto takie nagrania publikować?


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Kpiarz (2019-07-04 23:47) Zgłoś naruszenie 30

    Punkt 5 Kodeksu Postępowania Karnego mówi że podejrzany jest uznawany za niewinnego do czsu prawomocnego wyroku sądowego stwierdzającego winę. Uznawany, oznacza iż nikt nie może publicznie nazwać go winnym. Ale w prymitywnym kraju, aresztowanego podejrzanego nawet Generalny Prokurator nazwał publicznie bandytą i bestią. Co stanowi jawne i pełne wykroczenie przeciwko ww cytowanej zasadzie. I zgadnijcie jak się czuje Minister Sprawiedliwości gdy w następstwie badań DNA winę podejrzanego wykluczono i zwolniono go z aresztu.? Otóż Generalny Prokurator czuje się . świetnie.... 😁

    Odpowiedz
  • Panie doktorze(2019-07-03 20:39) Zgłoś naruszenie 15

    a karanie mandatowe to pies ?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mambolinski(2019-07-03 22:17) Zgłoś naruszenie 03

    Policja jest od łapania! Ale jak dostałem szturmówą w dzień wagarowicza w Kazimierzu dolnym pod kolana to siadłem. Ale jestem wdzięczny, że nie wywieźli na wytrzezwialke bo było pełno:-D Policjant powinien móc przy.....lić- było to 25at temu, jak mógł . Howgh

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane