Kradzież szczególnie zuchwała to niejedyny absurd z palety czynów przeciwko mieniu w niekonstytucyjnej co do trybu uchwalenia, a zaskarżonej do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta nowelizacji kodeksu karnego z 13 czerwca 2019 r.
Uwagę przykuwa także nowe przestępstwo polegające na „transakcji płatniczej przy użyciu pieniądza elektronicznego bez zgody osoby uprawnionej do dysponowania tym pieniądzem” (art. 279a k.k.). Powołany do życia przepis z pewnością nie obejmie, wbrew intencjom Ministerstwa Sprawiedliwości, kradzieży dokonanych za pomocą powszechnych w użyciu, zbliżeniowych kart płatniczych. W praktyce art. 279a k.k. jest niepotrzebny i będzie przepisem martwym.
Nowej regulacji poświęcono aż cztery na 58 stron uzasadnienia projektu (dla porównania o radykalnej przebudowie modelu kary łącznej nie wspomniano w ogóle). „Proponowana inicjatywa legislacyjna ma na celu prawnokarną ochronę klientów bankowości internetowej i osób korzystających z bankowości mobilnej oraz stanowi próbę kompleksowego uregulowania kwestii płatności za pomocą pieniądza elektronicznego” – czytamy w uzasadnieniu. W tym kontekście przywołano jednak definicję pieniądza elektronicznego z ustawy o usługach płatniczych (u.u.p.): jest to wartość pieniężna przechowywana elektronicznie, w tym magnetycznie, wydawana, z obowiązkiem jej wykupu, w celu dokonywania transakcji płatniczych, akceptowaną przez podmioty inne niż wyłącznie wydawca pieniądza elektronicznego (art. 2 pkt 21a u.u.p.).
Reklama
Nie wiadomo więc, jak rozumieć „pieniądz elektroniczny” w art. 279a k.k.: czy zgodnie z wolą twórców przepisu, zmierzającą do ochrony klientów bankowości elektronicznej, czy też zgodnie z precyzyjną definicją pieniądza elektronicznego – pieniądza bez pośrednictwa banków. Jeszcze bardziej zaskakuje stwierdzenie projektodawcy, że „kwestia kwalifikacji prawnej zachowania polegającego na dokonaniu zapłaty tzw. kartą zbliżeniową wbrew woli jej właściciela […] budzić może kontrowersje” i „z tego względu, celem wyeliminowania tych wątpliwości interpretacyjnych, proponuje się penalizację dokonania transakcji płatniczej przy użyciu pieniądza elektronicznego bez zgody osoby uprawnionej do dysponowania tym pieniądzem”. Uzasadnienie to jest wewnętrznie sprzeczne.
Zgodnie z kodeksową definicją rzeczy ruchomej są nią obecnie (od 2017 r.) m.in. środki pieniężne zapisane na rachunku (art. 115 par. 9 k.k.). Czym innym są więc środki pieniężne na rachunku, których zabór np. za pomocą płatności kartą zbliżeniową powinien być kwalifikowany na podstawie art. 279 k.k. (kradzież z włamaniem), a czym innym jest pieniądz elektroniczny według nowego art. 279a k.k. Zapisy na rachunkach, z którymi powiązane są karty płatnicze, to pieniądz bankowy – powiązany z systemem bankowym – a więc „rzecz ruchoma”. Pieniądzem elektronicznym są natomiast niepowiązane z żadnymi rachunkami bankowymi elektroniczne portmonetki, np. niektóre karty miejskie, przedpłacone karty płatnicze czy systemy zapisów na serwerach umożliwiające płatności, np. w architekturze rozproszonych rejestrów.
Użycie debetowej karty zbliżeniowej nie ma nic wspólnego z transakcją przy użyciu pieniądza elektronicznego. Płatność cudzą kartą to zabieranie środków pieniężnych zapisanych na rachunku, czyli zabieranie rzeczy połączone z uzyskaniem dostępu do systemu bankowego, a więc kradzież z włamaniem (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 22 marca 2017 r., sygn. III KK 349/16). Aby zwalczać ten typ zachowań nie była potrzebna żadna nowelizacja, ta zaś ewidentnie rozminęła się z intencjami projektodawców. Nowy art. 279a k.k. mógłby stosować się do kart debetowych i całej bankowości elektronicznej, gdyby nawiązano w nim do pojęcia instrumentu płatniczego z art. 2 pkt 10 u.u.p.: jest to zindywidualizowane urządzenie lub uzgodniony przez użytkownika i dostawcę zbiór procedur, wykorzystywane przez użytkownika do złożenia zlecenia płatniczego. Inna sprawa, że byłaby to zbędna multiplikacja typów kradzieży penalizujących jedno i to samo zachowanie.
Nieuprawnione transakcje z wykorzystaniem instrumentów płatniczych popełniane są stosunkowo często. Według danych przekazywanych przez banki w 2018 r. liczba bezprawnych operacji dokonanych samymi tylko kartami płatniczymi wyniosła ponad 147 tys. przypadków, co stanowiłoby poważny odsetek w ogóle wszystkich popełnionych przestępstw. Tymczasem, zamiast diagnozy i merytorycznej pracy nad rozwiązaniami systemowymi, otrzymaliśmy źle przygotowaną, nierzetelnie uzasadnioną i nastawioną na walkę z pozornymi problemami nowelizację, która nie tylko nie usuwa rzekomych wątpliwości, lecz dopiero je spotęguje, prowadząc do interpretacyjnego chaosu w stosowaniu prawa.
Artykuł 279a k.k. z pewnością nie obejmie, wbrew intencjom Ministerstwa Sprawiedliwości, kradzieży dokonanych za pomocą zbliżeniowych kart płatniczych