W czerwcu 2014 roku Węgry wprowadziły podatek od przychodów związanych z publikacją reklam. Podatnikami są podmioty gospodarcze, które publikują reklamy, czyli w szczególności gazety codzienne, media audiowizualne i podmioty zajmujące się rozlepianiem reklam.

W listopadzie 2016 roku KE uznała, że podatek od reklam, obejmujący po pierwsze stawki progresywne, a po drugie, przepisy przewidujące obniżenie tego podatku w postaci odliczenia przeniesionych strat w odniesieniu do przedsiębiorstw, które nie osiągnęły zysków w 2013 roku, stanowi niezgodny z rynkiem wewnętrznym środek pomocy państwa, wprowadzony przez Węgry niezgodnie z prawem.

Węgry wniosły do Sądu UE skargę o stwierdzenie nieważności decyzji KE. W czwartek w swoim wyroku Sąd UE uznał, że racja leży w całości po stronie Budapesztu.

Podstawę opodatkowania podatku od reklam stanowił obrót netto uzyskany w danym roku podatkowym z publikacji reklam, do którego zastosowano stawki progresywne wynoszące od 0 do 50 proc. dla poszczególnych przedziałów obrotu, przy czym pierwszy podlegający opodatkowaniu przedział rozpoczynał się kwotą 500 mln forintów (około 1 562 000 euro). Węgry zastąpiły później tę złożoną z sześciu stawek skalę podatkową dwoma stawkami, tj. 0 proc. dla przedziału podstawy opodatkowania nieprzekraczającego 100 mln forintów (około 312 000 euro) oraz 5,3 proc. dla przedziału przewyższającego tę kwotę.

Podatnicy, których zysk przed opodatkowaniem CIT w roku 2013 był zerowy lub ujemny, mogli odliczyć od podstawy opodatkowania podatkiem od reklam w 2014 r. 50 proc. strat przeniesionych z poprzednich lat.

Komisja była zdania, że progresywne stawki podatku wprowadzają rozróżnienie między przedsiębiorstwami o wysokich przychodach z tytułu reklamy a przedsiębiorstwami o niskich przychodach z tego tytułu oraz że w ten sposób tym drugim została przyznana korzyść selektywna ze względu na ich rozmiar.

Komisja uznała również, że możliwość odliczenia 50 proc. przeniesionych strat oznacza przysporzenie selektywnej korzyści stanowiącej pomoc państwa. W rezultacie nakazała Węgrom wycofanie się z regulacji.

W ogłoszonym w czwartek wyroku Sąd stwierdził, że z tych samych względów, co te przedstawione w wydanym niedawno wyroku dotyczącym polskiego podatku w sektorze sprzedaży detalicznej, na podstawie samej progresywnej struktury podatku od reklam Komisja nie mogła wyprowadzić wniosku o istnieniu selektywnych korzyści stanowiących pomoc państwa.

Co więcej - zdaniem Sądu UE - Komisja nie wykazała, iż konkretnie przyjęta progresywna struktura opodatkowania została ustalona w sposób, który sprawia, że cel danego podatku staje się w znacznym stopniu bezprzedmiotowy.

W odniesieniu do zgodności z rynkiem wewnętrznym możliwości odliczenia 50 proc. strat, przyznanej przedsiębiorstwom, które w 2013 r. nie osiągnęły zysków, Sąd orzekł, że to obniżenie podstawy opodatkowania zostało skonstruowane w oparciu o obiektywne i niezależne od woli zainteresowanych przedsiębiorstw kryteria, wobec czego nie ma ono charakteru selektywnego.

Ponadto - jak podał Sąd UE w wyroku - rozwiązanie problemu, któremu węgierski ustawodawca zamierzał zaradzić poprzez umożliwienie tego obniżenia, jest zgodne z celem podatku od reklam. Cel ten opiera się bowiem na "logice redystrybucyjnej, z którą spójne jest obniżenie podstawy wymiaru dokonane po to, by zmniejszyć obciążenie podatkowe przedsiębiorstw notujących straty w roku podatkowym poprzedzającym rok, którego dotyczy podatek".

Sąd stwierdził również, że przyjęte przez Węgry kryterium rozróżniające, oparte na okoliczności osiągnięcia lub nieosiągnięcia zysków w 2013 r., jest obiektywne i wprowadza różnicę w traktowaniu między przedsiębiorstwami, które nie znajdują się w podobnej sytuacji, to jest z jednej strony tymi, które w 2013 r. osiągnęły zysk, a z drugiej strony tymi, które w tym samym roku go nie osiągnęły.

W efekcie Sąd doszedł do wniosku, że możliwość odliczenia 50 proc. przeniesionych strat nie stanowi sprzecznego z celem podatku "elementu dyskryminacyjnego", wobec czego nie stanowi ona selektywnej korzyści charakterystycznej dla pomocy państwa.

Sąd UE (ang. General Court) wchodzi w skład Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) i jest sądem pierwszej instancji dla większości decyzji podejmowanych przez Komisję Europejską i inne instytucje i organy UE, we wszystkich dziedzinach, w których Unia ma kompetencje.

Od wyroku stronom przysługuje odwołanie do TSUE.

Zmiany w handlu akcjami spółek, które są właścicielami gruntów rolnych