Naukowcy doskonale wiedzą, że prawo musi być ponad polityką. Jan Majchrowski jako doktor habilitowany nauk prawnych i sędzia Sądu Najwyższego wie o tym najlepiej. Dlatego pewnie został redaktorem naukowym „Konstytucji Solidarności”. A w niej cała plejada gwiazd: Marek Kuchciński, Stanisław Karczewski, Jarosław Kaczyński i kilku innych posłów Prawa i Sprawiedliwości.
Pozycja to zapis konferencji paranaukowej, podczas której wszyscy się ze sobą zgadzali. I jakkolwiek dyskusja o tym, czy w 1997 r. wybrano odpowiedni projekt konstytucji, mogłaby być ciekawa, to aby tak się stało, potrzebny byłby choć łut obiektywizmu. Ewentualnie zaproszenie do debaty osób nieuważających solidarnościowego projektu za najwybitniejszy w dziejach. Referaty wiele mówią o wspólnocie, państwie prawa, ale bardzo mało o tym, co to konkretnie miałoby oznaczać. Trudno powiedzieć, czy książkę należy zakwalifikować do kategorii historii prawa czy polityki najnowszej. Momentami można się pogubić.