"Naszym zdaniem wyłania się tu poważne zagadnienie prawne i wyłaniają się rozbieżności orzecznicze. (...) Zawsze musi być ta jedna sprawa, na kanwie której być może uda się zlikwidować źródło pojawiających się takich poważnych wątpliwości" - powiedział uzasadniając decyzję NSA sędzia Robert Sawuła. Jak dodał rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego przez siedmiu sędziów "będzie miało znaczenie na przyszłość".

Sprawa pytania prawnego wyniknęła na kanwie rozpatrywanej w środę skargi kasacyjnej kobiety, której kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Piasecznie odmówił wpisania (transkrypcji) do polskich ksiąg aktu urodzenia jej synka, który przyszedł na świat w Londynie w 2015 r. W akcie tym jako rodzice widniały bowiem dwie kobiety. Odmowę podtrzymał wojewoda mazowiecki, a skargę na taką odmowę w październiku 2016 r. oddalił także Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Jak wskazywał wtedy WSA "przeniesienie do rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako matka i jako +rodzic+ figurują dwie kobiety, w świetle obowiązujących przepisów prawa, byłoby sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, m.in. z przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego". Skarga kasacyjna kobiety w związku z tym trafiła do NSA.

W październiku zeszłego roku w innej - bardzo podobnej sprawie - NSA uchylił decyzje odmawiające wpisu do ksiąg stanu cywilnego brytyjskiego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice widniały dwie kobiety i orzekł wówczas, że organy administracji będą musiały ponownie zająć się sprawą tamtego wpisu.

Po tamtym wyroku krakowski USC wykonał październikowy wyrok NSA i wpisał akt urodzenia dziecka do rejestru. Czynność tę zaskarżył jednak prokurator, który uznał, że była ona sprzeczna z "podstawowymi zasadami porządku prawnego RP". W ten sposób sprawa znowu trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie i ma wrócić w czerwcu na wokandę.

Szara strefa rośnie w mieszkaniach na wynajem