Jak wynika z najnowszych statystyk prokuratury, w ubiegłym roku zamknięto w ten sposób łącznie 373 postępowania dotyczące znieważenia bądź napaści fizycznej ze względu na rasę, przynależność narodową lub etniczną ofiary. To o 47 więcej niż rok wcześniej. W porównaniu z 2017 r. wzrosła za to liczba skazanych za przestępstwa z nienawiści (art. 257 k.k.) z 70 do 85.

Wątpliwa ocena

Wprawdzie eksperci zastrzegają, że bez znajomości akt spraw i przyczyn umorzeń trudno ocenić te dane, to nie da się zaprzeczyć, że w wielu przypadkach sposób działania organów ścigania budzi zastrzeżenia. – Często wynikają one z wątpliwej oceny zachowania sprawców i stwierdzenia, że nie wypełniało ono znamion czynu zabronionego. Są np. sprawy, w których prokuratura uznawała, że wpis internetowy znieważający osobę narodowości ukraińskiej, zawierający wśród obraźliwych epitetów określenie „banderowiec”, stanowi komentarz historyczny i wyraża dezaprobatę wobec działalności UPA lub Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Zdarzało się, że takie stanowisko prokuratury zatwierdzał sąd – tłumaczy Marcin Sośniak z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.