O zmianach w systemie sądów powszechnych pisze "Rzeczpospolita". Jak podaje dziennik, Ministerstwo Sprawiedliwości przechodzi do drugiego etapu reformy sądownictwa. Według informacji "Rz" mają zniknąć sądy apelacyjne, zostaną okręgowe i rejonowe. "Pojawi się wspólny dla wszystkich sędziów urząd: sędzia sądu powszechnego z ujednoliconą pensją" - czytamy w artykule.

"Rz" informuje, że "drobnymi sprawami karnymi mieliby się zająć sędziowie pokoju". Warunkiem koniecznym będzie w tym przypadku "życiowe doświadczenie". Sądy powszechne miałyby rozpatrywać jedynie odwołania od ich werdyktów. Sędziowie pokoju zajmą się prostymi sprawami o wykroczenia, których co roku do sądów rejonowych trafia ponad pół miliona.

MS chce ponadto zlikwidować sądy apelacyjne jako "najmniej obciążone". "W 2018 r. wpłynęło tam 118 tys. spraw, do rejonowych - 14 mln, czyli ponad sto razy więcej. W dużych miastach powstać mają wyspecjalizowane sądy do określonych kategorii praw: karne, gospodarcze, cywilne itp." - czytamy dalej.

Każdy sędzia stanie się sędzią sądu powszechnego. Znikną tym samym sędziowie sądu rejonowego, okręgowego i apelacyjnego. Po wprowadzeniu ławników do Sądu Najwyższego resort stawia na dalszy rozwój tzw. czynnika społecznego w wymiarze sprawiedliwości i chce realizować postulat "większej społecznej kontroli nad Temidą" - pisz "Rz".

Powstaną również rady doradcze przy sądach rejonowych, w ramach których ich członkowie, wraz z sędziami i prokuratorami, zaopiniują kandydatów na urząd sędziego, rozpatrzą skargi obywateli, jak również będą mogli żądać wszczęcia "dyscyplinarki" - informuje "Rzeczpospolita".

O czym decyduje Sąd Najwyższy?