Firmy znalazły sposób na ucieczkę przed roszczeniami klientów. Nie chcąc współpracować z powiatowymi rzecznikami konsumentów przy wyjaśnianiu sporów, nie odbierają korespondencji – i wtedy pozostają bezkarne. To ma się jednak zmienić
Maciej Priebe rzecznik patentowy, partner, Grupa Chałas i Wspólnicy / DGP
Nasza czytelniczka otrzymała niedawno od miejskiego rzecznika konsumentów w Warszawie pismo o zakończeniu sprawy skargi na przedsiębiorcę, który nie respektował jej prawa do złożenia reklamacji: w ogóle nie chciał wysłuchać jej racji i pozytywnie lub negatywnie rozpatrzyć zastrzeżeń co do zakupionego towaru. W piśmie rzecznik wskazał, że wystosował do firmy żądanie przedstawienia wyjaśnień, niestety przedsiębiorca dwukrotnie nie podjął awizowanej korespondencji, co uniemożliwiło przeprowadzenie negocjacji w sprawie. ”Wobec tego, że rzecznik nie posiada środków, za pomocą których mógłby nakłonić przedsiębiorcę do udzielenia wyjaśnień będących przedmiotem wystąpienia, a tym bardziej do zrealizowania roszczeń konsumenta, kontynuowanie działań w niniejszej sprawie jest więc bezprzedmiotowe„ – stwierdziła w piśmie Małgorzata Rothert, stołeczny rzecznik konsumentów. Zdziwiona bezsilnością rzecznika czytelniczka zwróciła się do redakcji z pytaniem, czy rzeczywiście ma on związane ręce, jak twierdzi w swoim stanowisku.

Rzecznik rozkłada ręce

Reklama
Mogłoby się wydawać, że przepisy wyposażyły powiatowych rzeczników konsumentów w instrumenty dyscyplinujące firmy, które odmawiają z nimi współpracy. Zgodnie z art. 42 ust. 1 pkt 3 ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 369) do zadań rzecznika należy występowanie do przedsiębiorców w sprawach ochrony praw i interesów konsumentów. Z kolei art. 42 ust. 1 pkt 4 tego aktu prawnego wskazuje, że firma, do której zwrócił się rzecznik, jest zobowiązana udzielić wyjaśnień i informacji będących przedmiotem wystąpienia oraz ustosunkować się do uwag i opinii rzecznika. A kto narusza ten obowiązek, w świetle art. 114 cytowanej ustawy, podlega karze grzywny w wysokości nie niższej niż 2 tys. zł.

Reklama
Okazuje się, że mimo istnienia powyższych przepisów przypadków takich, jak opisany na wstępie, jest znacznie więcej. Wszystko rozbija się bowiem o to, kiedy można zastosować przepisy dyscyplinujące firmy.
– Grzywna jest nakładana przez sąd. Kierując wniosek o ukaranie przedsiębiorcy, muszę przedstawić dowód na to, że wysłałam do niego pismo z żądaniem wyjaśnień oraz potwierdzenie odbioru korespondencji. Dodatkowo, jako datę popełnienia wykroczenia, wskazuję dzień, kiedy odpowiedź powinna była trafić do urzędu, a tak się nie stało – wyjaśnia w rozmowie z DGP Małgorzata Rothert.
Oznacza to, że grzywną wskazaną w art. 114 wspomnianej ustawy można ukarać wyłącznie przedsiębiorcę, który odbierze korespondencję i nie przedstawi w terminie stosownych wyjaśnień. Jeśli jednak awiza są ignorowane i adresat fizycznie nie odbierze listu od rzecznika, ten ostatni nie może skutecznie wystąpić do sądu ukaranie za brak współpracy.
Stanowisko stołecznego rzecznika konsumentów potwierdza adwokat Monika Urban-Piotrowska, prawnik praktyki FMCG Handel Detaliczny i Motoryzacja w kancelarii Kochański i Partnerzy. – W przypadku gdy przedsiębiorca nie odbierze podwójnie awizowanej korespondencji od rzecznika, ten nie może uznać, że doszło do doręczenia pisma, a tym samym nie ma podstaw do skierowania do sądu wniosku o nałożenie grzywny na takiego przedsiębiorcę – mówi prawniczka. A wszystko dlatego, że ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów nie precyzuje procedury działania rzecznika w tego typu sytuacji. I niestety, nie może on zastosować właściwych przepisów o doręczeniu zastępczym znanym z kodeksu postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1360 ze zm.) czy też z prawa administracyjnego procesowego. – Rzecznik nie prowadzi postępowań administracyjnych kończących się wydaniem decyzji ani nie rozstrzyga skarg czy wniosków w rozumieniu przepisów kodeksu postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2096 ze zm.), które przewidują fikcję prawną skutecznego doręczenia w sytuacji, gdy dany podmiot nie odebrał pisma mimo podwójnej awizacji – tłumaczy mec. Urban-Piotrowska.
Rzecznik może jedynie próbować podejmować kolejne próby skutecznego doręczenia pisma firmie. Czasami, tak jak robi to np. stołeczny rzecznik, prosi o wsparcie straż miejską.

Będzie nowelizacja

Niestety, obecny kształt przepisów wspiera nieuczciwych przedsiębiorców. Prosty wybieg, jakim jest nieodbieranie korespondencji od rzecznika, chroni ich przed koniecznością udziału w nierzadko żmudnym procesie wyjaśniania spraw przed nim. I nie grożą im za to żadne konsekwencje. Taki stan rzeczy znacząco osłabia również pozycję powiatowych rzeczników konsumentów, którzy nie posiadają nawet statusu organów (patrz opinia eksperta). Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyznaje, że w opisywanych sprawach rzecznicy nie mają teraz narzędzi dyscyplinowania przedsiębiorców. Cierpi przez to nie tylko autorytet rzeczników, ale przede wszystkim możliwość skutecznej pomocy konsumentom.
– Mamy tu do czynienia z luka prawną: artykułu 114 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów rzeczywiście nie można zastosować, gdy przedsiębiorca nie odbierze pisma od rzecznika konsumentów. Będziemy chcieli ją wyeliminować przy okazji nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów – zapowiada Malwina Buszko z biura prasowego UOKiK.
Uzupełnienie przepisów mogłoby się odbyć poprzez wprowadzenie doręczenia zastępczego, analogicznie jak ma to miejsce m.in. w procedurze administracyjnej. Dzięki temu można by stosować domniemanie doręczenia, jeśli rzecznik wysłałby korespondencję na adres przedsiębiorcy ujęty w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) lub Krajowym Rejestrze Sądowym, a list wróciłby nieodebrany mimo podwójnego awizowania.
Innym możliwym rozwiązaniem będzie odesłanie do będącej obecnie przedmiotem prac legislacyjnych ustawy o elektronizacji doręczeń. Projekt, który nie wyszedł jeszcze poza etap prac rządowych, zakłada, że przedsiębiorcy wpisani do CEIDG lub KRS będą zobowiązani posiadać skrzynki do elektronicznych doręczeń korespondencji związanej z prowadzoną działalnością gospodarczą. ©℗

opinia eksperta

Jednym z podstawowych instrumentów przysługujących rzecznikom konsumentów do przeciwdziałania naruszeniom praw konsumentów jest możliwość występowania do przedsiębiorców o udzielenie informacji i wyjaśnień. Uprawnienia te wynikają bezpośrednio z ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. W przypadku naruszenia obowiązku udzielenia informacji i wyjaśnień przez przedsiębiorcę bądź obowiązku ustosunkowania się do uwag i opinii rzecznika, ustawa przewiduje możliwość nałożenia grzywny, nie mniejszej niż 2 tys. zł w trybie kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Wbrew dość powszechnej opinii rzecznik konsumentów nie ma jednak uprawnień władczych wobec przedsiębiorcy, w szczególności uprawnień w zakresie nakładania kary grzywny. Sankcja ta bowiem może być wymierzona wyłącznie przez sąd w postępowaniu toczącym się w trybie wspomnianego kodeksu.
Co istotne, art. 42 ust. 3 ustawy wskazuje jednoznacznie, że rzecznik ma status oskarżyciela publicznego, jednak tylko w sprawach o wykroczenia na szkodę konsumentów. W tym miejscu należy przytoczyć wyrok Sądu Najwyższego (sygn. akt I KPZ 23/11), który w sprawie możliwości stosowania grzywny w razie odmowy udzielenia informacji przez przedsiębiorcę stwierdził jednoznacznie, że czyn ten nie jest wykroczeniem na szkodę konsumentów, a w konsekwencji w takich sprawach rzecznik konsumentów co do zasady nie może ”z automatu„ występować jako oskarżyciel publiczny, kierując wniosek o ukaranie. W praktyce potrzebuje do tego wyraźnego upoważnienia starosty (prezydenta miasta). Rzecznik nie jest bowiem organem administracji samorządowej, a jedynie pracownikiem, z którym stosunek pracy nawiązuje starosta (prezydent miasta).
Podstawa prawna
Art. 42 ust. 1 pkt 3–4, art. 114 ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 369).