Zakaz biernego prawa wyborczego nie będzie już dotyczył tylko osób skazanych prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe. Otóż zgodnie z uchwaloną 31 stycznia br. nowelizacją kodeksu wyborczego (dalej: k.w.) obejmie on także sprawców skazanych za tego typu przestępstwa i to bez względu na orzeczoną karę.
Nowe ograniczenie wybieralności dotyczyć będzie jednak wyłącznie wyborów, o których mowa w art. 11 par. 1 pkt 6 k.w., czyli wójtów, burmistrzów, prezydentów miast. Nie obejmie natomiast kandydatów na posłów lub senatorów, a także przyszłego prezydenta RP: nie ma przeszkód, by funkcje te pełniły osoby skazane za przestępstwo na grzywnę lub karę prac społecznych. Dlaczego tak się stało? Niewykluczone, że zaostrzenie zakazu kandydowania wyłącznie w wyborach na wójta (burmistrza, prezydenta miasta) może być próbą dostosowania k.w. do art. 6 ust. 2 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1260). Zgodnie bowiem z tym przepisem pracownikiem samorządowym zatrudnianym na podstawie wyboru może być osoba, która nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe. A więc znaczenie ma w tym wypadku wyłącznie fakt skazania za określone przestępstwo, bez względu na orzeczoną karę. Brak spójności obu aktów powodował trudności interpretacyjne w sytuacji kandydata skazanego jedynie na grzywnę (wg k.w. mógł kandydować), który wygrał wybory na wójta lub prezydenta miasta (wg u.p.s. nie mógł być zatrudniony). Problem zogniskował się w kazusie prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Mimo że reguły wykładni pozwalały na pogodzenie pozornie sprzecznych ze sobą regulacji, sytuacja ta nie była jednak czytelna dla przeciętnego wyborcy i mogła być wykorzystywana w dyskredytowaniu przeciwnika politycznego.
Ujednolicenie zakazów określonych w k.w. i u.p.s. zasługuje na aprobatę, kontrowersyjny jest jednak kierunek uchwalonych zmian. Ustawowe ograniczenia biernego prawa wyborczego służą do wstępnej selekcji kandydatów z perspektywy przymiotu zaufania publicznego w kontekście sprawowanej funkcji. Podane kryteria działają abstrakcyjnie, dlatego są mocno zawężone, tak aby wykluczyć z wyborów osoby popełniające czyny wysoce szkodliwe społecznie: tylko przestępstwa (nie wykroczenia), tylko umyślne (popełnione z zamiarem), tylko ścigane z oskarżenia publicznego (a więc najpoważniejsze). Identyczną funkcję spełnia rodzaj orzeczonej kary: skazanie na karę pozbawienia wolności wskazuje na stopień winy i karygodność czynu, możliwości resocjalizacyjne i osobowość sprawcy. W tym kontekście trudno zrozumieć, z jakiego powodu surowsze zakazy kandydowania odnoszą się do osób obejmujących mniej eksponowane stanowiska i podejmujące decyzje mniej istotne dla funkcjonowania państwa. Z uwagi na konstytucyjną zasadę równości wobec prawa i sprawiedliwość społeczną omawiane zakazy powinny być więc co najmniej identyczne w przypadku wszystkich wyborów albo surowsze w przypadku kandydatów na istotniejsze funkcje publiczne (np. prezydent RP, poseł na Sejm, senator). Przepisy o pracownikach samorządowych należało więc dostosować do k.w., nie na odwrót.
Reklama
Nowelizacja jest sprzeczna z konstytucją z jeszcze innego powodu. Uchwalanie ustawy w celu uregulowania sytuacji prawnej już znanych, indywidualnie oznaczonych osób, godzi w zasadę demokratycznego państwa prawnego, gdyż prawo ma być zbiorem norm generalnych, a nie zakazów adresowanych do ludzi znanych z imienia i nazwiska.