Prywatność w policyjnych bazach danych

autor: Dominika Bychawska-Siniarska05.02.2019, 14:10; Aktualizacja: 05.02.2019, 14:25
Nie istnieje definicja ekstremizmu wewnętrznego, a tym samym budzi wątpliwości gromadzenie danych osobowych osób rzekomo zaangażowanych w takie działania. Brakowało też mechanizmów, dzięki którym obywatel mógłby się dowiedzieć o zakresie przechowywanych danych na jego temat

Nie istnieje definicja ekstremizmu wewnętrznego, a tym samym budzi wątpliwości gromadzenie danych osobowych osób rzekomo zaangażowanych w takie działania. Brakowało też mechanizmów, dzięki którym obywatel mógłby się dowiedzieć o zakresie przechowywanych danych na jego tematźródło: ShutterStock

Europejski Trybunał Praw Człowieka wypowiedział się na temat zasadności zbierania danych osobowych w bazach dotyczących działań ekstremistycznych. Ze skargą do Strasburga (nr 43514/15) zwrócił się John Oldroyd Catt, 96-letni działacz na rzecz pokoju oraz częsty uczestnik demonstracji różnego rodzaju.

W 2005 r. brał udział w demonstracjach przeciwko jednej z amerykańskich firm zbrojeniowych operujących w Wielkiej Brytanii. Demonstracja ta zakończyła się zamieszkami i interwencją policji. Sam Catt nigdy jednak nie został skazany za żadne wykroczenie czy przestępstwo. W 2010 r., na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych, zwrócił się do policji o ujawnienie danych, jakie były gromadzone na jego temat. W odpowiedzi wskazano, że między marcem 2005 r. a październikiem 2009 r. odnotowano 66 wpisów związanych z jego udziałem w różnych demonstracjach, m.in. w sprawie strefy Gazy czy też praw związków zawodowych podczas konferencji partii laburzystów. Dane gromadzone były w bazie dotyczącej wewnętrznego ekstremizmu i w większości dotyczyły działań innych osób, a wspominały Catta jedynie incydentalnie. W bazie znajdowała się każdorazowo informacja o jego udziale w wydarzeniu, adresie, dacie urodzenia oraz wizerunku.

W sierpniu 2008 r. Catt zwrócił się do policji o usunięcie danych na jego temat, wskazując, że ich gromadzenie narusza zasady prywatności wynikające z art. 8 konwencji. Sąd apelacyjny wskazał, że retencja jego danych była nieproporcjonalna. Sąd Najwyższy uznał jednak, że gromadzenie danych było zgodne z prawem i proporcjonalne, ponieważ większość z nich i tak była dostępna w przestrzeni publicznej. Nie istniały również dowody na to, by dane były przekazywane osobom trzecim, takim jak pracodawcy, czy też wykorzystane w celach politycznych. Catt zwrócił się do trybunału, wskazując na naruszenie art. 8 konwencji, tj. prawa do życia prywatnego i rodzinnego.


Pozostało jeszcze 56% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane