Jedna z koronnych obietnic ministra Zbigniewa Ziobry – 15 dni wychowawczej odsiadki dla drobnych przestępców – nie zostanie zrealizowana
– To taki klaps penitencjarny – mówił w zeszłym roku wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł podczas prezentacji najważniejszych punktów planowanej reformy prawa karnego. – Żeby sprawca poczuł na własnej skórze, co to znaczy więzienie – wyjaśniał. Stało za tym założenie, że dotychczas sądy zbyt pobłażliwie traktowały delikwentów, którzy dopuścili się przestępstwa mniejszego kalibru, a zwłaszcza zbyt lekką ręką skazywały ich na kary poniżej roku pozbawienia wolności w zawieszeniu. Taka łagodna reakcja stoi zaś w kolizji z wyznawanym przez kierownictwo resortu przekonaniem, że kara ma przede wszystkim pełnić funkcję odstraszającą. Zdaniem Zbigniewa Ziobry wyroki w zawieszeniu utwierdzają tylko drobnych przestępców w poczuciu bezkarności i zachęcają ich do konfliktów z prawem.
Dlatego MS zapowiedział wprowadzenie do polskiego kodeksu karnego nowej jakości – kary 15 dni więzienia. Miała ona stać się przestrogą dla osób, które incydentalnie weszły na ścieżkę przestępstwa, i raz na zawsze wybić im z głowy kolejne. Założenie było takie, że skazany na nie więcej niż półtora roku pozbawienia wolności mógłby pójść do więzienia na 15 dni, a reszta wymierzonej mu kary pozostałaby zawieszona (a nie w całości, tak jak obecnie). Jeśli z kolei popełniłby kolejne przestępstwo, to wróciłby do zakładu karnego.