statystyki

Nieoczywiste skutki umieszczenia przycisku „Lubię to” na blogu

autor: Sławomir Wikariak09.01.2019, 07:20; Aktualizacja: 09.01.2019, 07:22
Maciej Gawroński, partner zarządzający w kancelarii Gawroński & Piecuch fot. Materiały prasowe

Maciej Gawroński, partner zarządzający w kancelarii Gawroński & Piecuch fot. Materiały prasoweźródło: Materiały Prasowe

- Prawo dzieli nas na profesjonalistów i konsumentów, sztucznie przypisując „profesjonalistom” wiedzę Ducha Świętego - mówi w wywiadzie dla DGP Maciej Gawroński, partner zarządzający w kancelarii Gawroński & Piecuch.

Operator strony internetowej nie ma pojęcia, że umieszczając na niej facebookowy przycisk „Lubię to”, zbiera jakieś dane, nie widzi tych danych, nie wie co się z nimi dzieje. Jednocześnie – zgodnie z opinią rzecznika generalnego TSUE, wyrażoną w sprawie C-40/17 – jest administratorem danych osobowych. Dlaczego?

Operator strony internetowej zwykle jest administratorem danych pobieranych od użytkowników za pomocą tej strony. Stąd mamy notki o cookies i przetwarzaniu danych na prawie każdej obecnie stronie. Zapewne operator powinien wiedzieć, że Facebook gromadzi dane i że umieszczając przycisk „Lubię to” na swojej stronie, tak naprawdę umożliwia Facebookowi umieszczenie zestawu cookies lub innych znaczników internetowych w przeglądarce użytkownika. Prawo dzieli nas na profesjonalistów i konsumentów, sztucznie przypisując „profesjonalistom” wiedzę Ducha Świętego. Choć więc nie mamy pojęcia, jak działa Facebook, to skoro w naszej profesjonalnej działalności posługujemy się Facebookiem, mamy obowiązek wiedzieć, że zbiera dane osobowe.

Natomiast zupełnie nie mogę się zgodzić z częścią opinii rzecznika, w której sugeruje, że operator strony internetowej jest współadministratorem danych wraz z Facebookiem. Moim zdaniem mamy tu do czynienia z przekazywaniem danych i równoległym administrowaniem niektórymi z nich, na krótkim odcinku, zarówno przez operatora strony, jak i Facebooka. Wprawdzie pojęcie administrowania równoległego zostało ukute przeze mnie, jednak znacznie lepiej oddaje istotę takich relacji niż fikcja, że bloger wspólnie z Facebookiem współdecyduje o celach i środkach przetwarzania danych. Powiedzieć, że razem z Facebookiem kontrolujemy czyjeś dane osobowe, to jakby rowerzysta, jadąc przez chwilę obok czołgu, powiedział, że razem z czołgiem kontroluje drogę.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane