Zapowiadane zmiany w przepisach dotyczących młodych kierowców przyniosą nie tylko ułatwienia, ale i interpretacyjny ból głowy. Mają one dotyczyć obowiązkowego szkolenia, jakie pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem od uzyskania uprawnień kierowca musi odbyć w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy (ODTJ). Zgodnie z przepisami ustawy o kierujących pojazdami (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 978 ze zm.) – które w tym zakresie wciąż nie weszły w życie – młody kierowca miał przejść zarówno szkolenie teoretyczne, jak i praktyczne.
Jak zapowiedział w ub. tygodniu minister Andrzej Adamczyk, resort infrastruktury chce zlikwidować obowiązkowe szkolenie teoretyczne. Jak zaznaczył minister, wartość kursu, który nie kończy się egzaminem sprawdzającym jest znikoma, ponieważ dla zaliczenia takiego szkolenia wystarczy obecność ciałem, a niekoniecznie duchem. Co więcej, nieobowiązkowa będzie również część teoretyczna. Według zapowiedzi resortu do ODTJ będą skierowane tylko takie osoby, które w ciągu pierwszych dwóch lat od zdobycia prawa jazdy popełniły dwa wykroczenia.
Pytanie tylko jakie? Ministerstwo Infrastruktury wysyła w tej sprawie sprzeczne komunikaty.
Reklama
Z jednej strony resort chce, by na kurs kierowani byli wszyscy kierowcy, którzy popełnią jakiekolwiek dwa wykroczenia związane z ruchem drogowym. A z drugiej – deklaruje, że będzie to powtórzenie regulacji dotyczących kursów reedukacyjnych (nie mylić z doszkalającymi). Art. 99 ust. 1 pkt 3 lit. c stanowi, że w przypadku młodych kierowców skierowanie na taki kurs dostaje ten, kto popełnił dwa wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji.
Tylko że rozdział XI kodeksu wykroczeń zawiera wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji i nie wyszczególnia, które z nich są które. Co więcej, niektóre z nich w zależności od sytuacji mogą być zarówno wykroczeniem porządkowym, jak i przeciwko bezpieczeństwu ruchu. Weźmy choćby przekroczenie prędkości, czyli wykroczenie z art. 92a kodeksu wykroczeń. Jazda o 5 km/h powyżej limitu będzie tylko wykroczeniem porządkowym, ale już o 40 km/h – wykroczeniem przeciwko bezpieczeństwu.
– W ten sposób decyzja o tym, jak zakwalifikować dane wykroczenie i czy należy skierować kierowcę na dodatkowe szkolenie, spadła na barki organów stosujących prawo. I zamiast skupiać się na istocie popełnionego czynu, zaczną się spory, czy zobowiązanie do odbycia szkolenia było zasadne, czy nie. Dlatego uważam, że o wiele lepszym rozwiązaniem jest enumeratywne wymienienie przepisów, których naruszenie ma powodować nałożenie dodatkowych obowiązków na kierowców – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego.
Zwłaszcza że w innym miejscu ustawy o kierujących pojazdami, gdzie jest mowa o przedłużeniu okresu próbnego, ustawodawca też początkowo chciał, by następowało ono po popełnieniu dwóch wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. Ostatecznie jednak wskazano dokładnie, o które przepisy chodzi (m.in. art. 86 par. 1 lub 2, art. 87 par. 1, art. 92a w przypadku przekroczenia prędkości o ponad 30 km/h lub art. 98 kodeksu wykroczeń).