Opłaty za usługi wodne będą naliczane na zasadach mniej korzystnych dla przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. Zarobi na tym rządowy regulator. Niewykluczone, że kosztem mieszkańców.
To tylko jedna ze zmian przewidzianych w nowelizacji ustawy – Prawo wodne (Dz.U. z 2018 r. poz. 650 ze zm.), którą przedstawiło Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Resort majstruje przy tych przepisach już trzeci raz. Wciąż nie nadąża jednak z łataniem dziur w kolosalnej ustawie, która z początkiem roku wywróciła gospodarkę wodną do góry nogami.
Po wejściu w życie prawa wodnego to nowo powołana instytucja Wody Polskie ustala wysokość i pobiera opłaty za usługi wodne. Dzielą się one na stałe (zasobowe lub abonamentowe) i zmienne, czyli zależne od faktycznych poborów wody. Są też naliczane na podstawie trzech parametrów: jednostkowej stawki opłaty (określonej w rozporządzeniu), czasu (liczby dni) i maksymalnej ilości pobieranej wody w metrach sześciennych na sekundę.