Polski Urząd Ochrony Danych Osobowych przystąpił do postępowania w sprawie wycieku danych z Facebooka.
Chodzi o wyciek danych z prawie 50 mln kont użytkowników serwisu. Koncern Marka Zuckerberga poinformował o nim w piątek 28 września (sam miał dowiedzieć się trzy dni wcześniej). Na dostęp do danych użytkowników serwisu pozwalała luka w kodzie obsługującym funkcję „Wyświetl jako”. Skala problemu tak naprawdę nie jest wciąż znana. Nie wiadomo nawet, czy dane mogły zostać jakoś wykorzystane.
Wyjaśnia to irlandzki organ ds. ochrony danych osobowych, bo to on zgodnie z art. 56 RODO jest tzw. organem wiodącym, właściwym do rozpoznania sprawy. Dzięki temu, że działa on w imieniu wszystkich krajowych organów nadzorczych z UE, które są zainteresowane tematem, postępowanie może być prowadzone szybko i efektywnie.
Reklama
Wczoraj polski UODO poinformował o przystąpieniu do trwającej procedury.
– UODO już przystąpił do postępowania jako organ, którego sprawa dotyczy – gdyż naruszenie może wpłynąć na osoby mieszkające w Polsce, i będzie je monitorował, mając dostęp do wszystkich ustaleń irlandzkiego organu – wyjaśnia Agnieszka Świątek-Druś, rzecznik prasowy UODO.
Zgodnie z RODO organ wiodący ma obowiązek niezwłocznego przekazywania niezbędnych informacji organom, których sprawa dotyczy. Jest również zobowiązany do przedłożenia projektu decyzji w celu uzyskania ich opinii i należytego uwzględnienia ich uwag.
– Polski organ nadzorczy będzie więc miał wgląd w stosowne informacje dotyczące tego naruszenia, a także będzie mógł – dbając o interesy polskich użytkowników – zgłosić swoje uwagi do projektowanej decyzji, która ostatecznie zostanie wydana przez irlandzki organ nadzorczy – tłumaczy Agnieszka Świątek-Druś.