Na takie pytanie musiał odpowiedzieć Europejski Trybunał Praw Człowieka na kanwie sprawy Jishkariani p. Gruzji (skarga nr 18925/09).
Skarżąca jest psychiatrą oraz szefową organizacji pozarządowej zajmującej się pomocą ofiarom tortur. W 2003 r. utworzyła centrum pomocy dla osób pozbawionych wolności. Została również powołana na członka rady monitoringowej przy Ministerstwie Sprawiedliwości Gruzji, mającej na celu ocenę warunków detencji. W 2005 r. minister sprawiedliwości oskarżył działaczkę o preparowanie, w zamian za korzyści finansowe, raportów medycznych na temat zdrowych więźniów, w celu umieszczenia ich w szpitalach więziennych, gdzie panowały lepsze warunki.
Zarzuty te padły w programie telewizyjnym oraz w wywiadzie w gazecie. Wywiad poświęcony był korupcji i złemu zarządzaniu w systemie więziennictwa. Jishkariani wniosła przeciwko ministrowi powództwo cywilne o ochronę dóbr osobistych. Gruziński sąd uwzględnił fakt, iż wobec skarżącej nie wytoczono żadnego postępowania karnego, oraz że minister pomylił się co do faktów. W 2006 r. oddalił jednak powództwo, wskazując, że minister zabrał głos w ramach debaty publicznej, a jego słowa mieściły się w dozwolonej krytyce chronionej na gruncie art. 10 Konwencji. W 2008 r. gruziński SN oddalił skargę Jishkariani, wskazując, że była ona osobą publiczną i powinna tolerować wobec siebie szerszą krytykę.
Reklama
Działaczka zwróciła się do ETPC, powołując się na naruszenie art. 8 Konwencji (prawo do ochrony prywatności i życia prywatnego), wskazując, że słowa ministra godziły w jej reputację.
W wyroku z 20 września 2018 r. trybunał zgodził się ze stwierdzeniem sądów krajowych, iż minister zabrał głos w debacie na tematy ważkie społecznie. Zarządzanie więzieniami i zakres opieki medycznej dla osadzonych były szeroko dyskutowane w Gruzji i temat ten należy ocenić jako podnoszony w interesie publicznym. Trybunał zgodził się z sądami gruzińskimi, iż ze względu na piastowaną funkcję w ramach systemu więziennictwa skarżącą należy postrzegać jako osobę publiczną, a tym samym musi ona tolerować szerszą krytykę wobec siebie.
Strasburscy sędziowie, podobnie jak sądy gruzińskie, uznali, że stanowisko ministra było wyrażeniem przez niego opinii, które nie podlegają dowodzeniu. Jednocześnie wskazano, że nawet oceny muszą mieć podstawę w faktach. Tego w badanej sprawie zabrakło: minister wypowiedział inkryminujące słowa wobec Jishkariani przed zakończeniem dochodzenia w sprawie ewentualnych nieprawidłowości. Sądy gruzińskie błędnie uznały, że minister podjął próbę zweryfikowania wypowiadanych słów. Nie dostrzegły przy tym, że wobec działaczki nigdy nie toczyło się żadne postępowanie, a stwierdzenia przedstawiciela rządu należało zakwalifikować jako zawierające błędy faktyczne.
Konwencja nie może być interpretowana w taki sposób, iż nakłada na jednostkę obowiązek tolerowania szerokiej krytyki i zarzutów działalności przestępczej ze strony przedstawicieli władzy, jeśli nie ma wystarczającej podstawy faktycznej. Sądy gruzińskie błędnie wyważyły prawo do wolności słowa i do ochrony reputacji. Trybunał naprawił ten błąd, stwierdzając naruszenie art. 8 konwencji. Zasądził na rzecz skarżącej 1,5 tys. euro zadośćuczynienia.