- Stan, w którym łamane są postanowienia konwencji, będzie utrzymywał się tak długo, jak długo tej procedury zażaleniowej nie wprowadzimy. W konsekwencji kolejne osoby mogą składać do Strasburga skargi opierające się na analogicznych zarzutach - mówi w rozmowie z DGP Ireneusz C. Kamiński, profesor w Instytucie Nauk Prawnych PAN, były sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Reklama



Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał rację żonom Arkadiusza Rybickiego i Leszka Solskiego. Stwierdził, że dokonanie ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej pomimo sprzeciwu bliskich stanowiło naruszenie art. 8 konwencji, gwarantującego prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.
To byłoby zbyt daleko idące odczytanie wyroku, bowiem istotą nie był sam sprzeciw rodzin wobec zarządzonego przez prokuratora otwarcia trumien, lecz brak w polskich przepisach procedury odwoławczej od takiej decyzji. Krótko mówiąc, brak możliwości wniesienia zażalenia na zarządzenie prokuratora o ekshumacji. A zatem jeśli prokurator podejmuje taką decyzję, to nie ma żadnego środka, który by zweryfikował, czy w danym przypadku istniały racje przemawiające za dokonaniem ekshumacji. Czy była ona potrzebna i czy zostały uwzględnione prawa bliskich do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Jeżeli istniałaby procedura odwoławcza i w jej ramach rozważono by prawa i interesy osób najbliższych, a te następnie by kwestionowały fakt dokonania ekshumacji, to nie oznacza, że Trybunał w Strasburgu przyznałby im rację. Wręcz przeciwnie, Trybunał – jako organ międzynarodowy – nie jest sądem czwartej instancji i nie będzie, co do zasady, kwestionował krajowych decyzji. Nasz błąd nie polegał na „błędzie ekshumacji”, lecz na „błędzie procedury”.

Reklama
Dlatego wykonanie wyroku będzie polegało nie tylko na wypłacie zadośćuczynienia, ale również na konieczności nowelizacji kodeksu postępowania karnego.
Stan, w którym łamane są postanowienia konwencji, będzie utrzymywał się tak długo, jak długo tej procedury zażaleniowej nie wprowadzimy. W konsekwencji kolejne osoby mogą składać do Strasburga skargi opierające się na analogicznych zarzutach. I to wcale nie musi dotyczyć ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej, ale właściwie każdej ekshumacji dokonywanej na zarządzenie prokuratora, której przeciwstawia się rodzina. Co do samej zmiany prawa, to wystarczy, że w k.p.k. pojawi się możliwość wniesienia zażalenia na zarządzenie ekshumacji, na takiej samej zasadzie, jak obecnie kontroli sądowej podlegają niektóre inne decyzje prokuratora wydawane w toku prowadzonego przezeń postępowania.
Jest jeszcze istotna kwestia związana z tym, że ETPC zdecydował się wydać wyrok, mimo iż do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęło pytanie prawne w tym zakresie. Zwykle trybunał w Strasburgu orzeka w momencie wyczerpania drogi sądowej w kraju. Tutaj stwierdził jednak, że nie trzeba czekać na wyrok TK, skoro i tak ekshumacji dokonano. Można odwrócić to rozumowanie i uznać, że skoro trumny już i tak zostały otwarte wbrew woli rodziny, to tym bardziej należałoby poczekać na wyrok naszego trybunału.
Proszę zwrócić uwagę, że ETPC wskazał na nieskuteczność wniesienia pytania do TK z punktu widzenia skarżących. Jeżeli wniesienie pytania o konstytucyjność art. 210 k.p.k. skutkowałoby zawieszeniem do czasu rozpoznania przez TK wykonania zarządzenia prokuratora, to wówczas ten środek byłby efektywny. Zastanawialiśmy się jako prawnicy, czy rozpoznając sprawę – bez oglądania się na TK – ETPC wypowie się przy okazji w jakiś sposób na temat, mówiąc eufemistycznie, dysfunkcji, jakimi został dotknięty TK. Strasburg postąpił jednak bardzo ostrożnie, nie wchodząc w gorący temat dotyczący kondycji TK. Ograniczył się po prostu do stwierdzenia, że odpowiedź polskiego TK w tej indywidualnej sprawie, właśnie z uwagi na brak skutku zawieszającego, nic by po prostu skarżącym nie dawała.