Europejski Trybunał Praw Człowieka rzadko wypowiada się na temat dyskryminacji kobiet w zatrudnieniu. Dlatego warta omówienia jest sprawa Hülya Ebru Demirel przeciwko Turcji (skarga nr 30733/08).
Pani Demirel starała się o zatrudnienie w charakterze strażnika w spółce skarbu państwa zajmującej się energią elektryczną. Pomimo że zdała wszystkie niezbędne egzaminy państwowe, nie została wybrana na stanowisko, ponieważ nie była mężczyzną i nie przeszła odpowiedniego przeszkolenia wojskowego. Sądy administracyjne, do których się zwróciła, uznały, że doszło do dyskryminacji w zatrudnieniu, i nakazały spółce przyjęcie jej do pracy (co później rzeczywiście nastpiło). W wyniku apelacji spółki turecki NSA uznał, że dyskryminacja nie miała miejsca oraz że spółka mogła swobodnie kształtować politykę zatrudnienia.
W skardze do ETPC Demirel powołała się na art. 14 konwencji w związku z art. 8, a tym samym na złamanie zakazu dyskryminacji w związku z poszanowaniem życia prywatnego.
Reklama
W wyroku z 19 czerwca 2018 r. trybunał bez trudu potwierdził, że sprawa w sposób oczywisty dotyczy różnego traktowania ze względu na płeć osób znajdujących się w tej samej sytuacji. Przypomniał, że taka praktyka może być uzasadniona tylko bardzo poważnymi powodami, a margines uznania państwa w tym zakresie jest niezwykle wąski.
Rząd Turcji próbował bronić swojej pozycji, wskazując, że w omawianym przypadku szukano osoby, która będzie musiała się liczyć z potrzebą używania broni palnej i pracą na nocne zmiany, dlatego preferowani byli mężczyźni. Strasburscy sędziowie skrytykowali rząd turecki, uznając takie wyjaśnienie za niewystarczające. Tym samym nie dopatrzyli się dobra uzasadniającego ingerencje w prawo do życia prywatnego skarżącej. Tego typu konkluzja jest dosyć nietypowa. Z reguły trybunał nie kończy rozumowania na kwestii dobra, jakie ingerencja chroniła, lecz koncentruje się na kwestii proporcjonalności ingerencji. Daje mu to możliwość szerszego wypowiedzenia się o sprawie. Skarżącej przyznano 11 tys. euro odszkodowania. Na marginesie trzeba podkreślić, że Demirel podnosiła brak rzetelności postępowania i również w tym zakresie ETPC przyznał jej rację.
Dla osób, które analizują orzecznictwo strasburskiego trybunału, szokujący jest fakt, jak mało rozpoznaje on spraw dotyczących dyskryminacji kobiet w zatrudnieniu – zważywszy na powszechność nagannych zjawisk. W dotychczasowych rozstrzygnięciach ETPC uciekał zresztą od komentarza na temat strukturalnych problemów, jakie kobiety napotykają na rynku pracy i na szczeblach kariery zawodowej. I tym razem nie wykorzystał okazji, by odnieść się do stereotypów (często wykorzystywanych przez rządy w ich stanowiskach) o tym, że kobiety są zbyt słabe, aby używać broni, a ze względu na delikatną naturę nie są dostosowane do cięższych obowiązków. Skoncentrował się wyłącznie na braku wystarczającego uzasadnienia dla odmowy zatrudnienia Demirel. W kwestii zwalczania nierówności płciowych ETPC nadal ma duże pole do prawniczego popisu.