Prawie 350 spraw od wielu miesięcy leży i czeka na rozstrzygnięcie w SN. Wszystko dlatego, że nie ma sędziów, którzy mogliby się nimi zająć
Wczoraj upłynął termin zgłaszania się do konkursu na stanowisko sędziego SN. Największym zaskoczeniem jest to, że wśród chętnych znalazł się czynny sędzia Trybunału Konstytucyjnego (startuje do Izby Dyscyplinarnej). Kto to dokładnie jest, nie wiadomo, bo Krajowa Rada Sądownictwa nie chce zdradzać żadnych personaliów.
Środowisko sędziowskie nie kryje zdziwienia tą informacją. Pojawiają się głosy, że jeżeli jest to ktoś, kto został wybrany do TK przez obecną większość sejmową, to idzie do SN tylko w jednym celu – aby prezydent mógł mu powierzyć obowiązki I prezesa SN do czasu wyboru nowego szefa instytucji.