Obowiązkowe ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje swym zakresem szkody wyrządzone w związku z ruchem pojazdu, w granicach odpowiedzialności jego posiadacza lub kierującego. Pojęcie ruchu pojazdu, nawiązujące do określenia użytego w art. 436 par. 1 kodeksu cywilnego, zwyczajowo jest rozumiane bardzo szeroko. W dodatku jest ono rozszerzane na gruncie ustawy regulującej ubezpieczenia obowiązkowe. Ma to swoje istotne reperkusje, co niedawno potwierdził Sąd Najwyższy.
Prawne pojęcie ruchu pojazdu jest rozumiane szerzej niż w znaczeniu dosłownym. Przyjmuje się na ogół, że pojazd znajduje się w ruchu od chwili włączenia silnika aż do zakończenia jazdy, co obejmuje także postój na trasie. Zakończenie jazdy nie musi nastąpić w miejscu z góry zaplanowanym, lecz z reguły ruch trwa, dopóki pojazd pozostaje na drodze.
Jeśli dojdzie do defektu, w wyniku którego stanie się on niezdatny do dalszej jazdy, jego ruch ustaje dopiero po odholowaniu (tak SN m.in. w wyrokach z 13 lipca 1976 r., IV CR 241/76, i z 7 kwietnia 2005 r., II CK 572/04). W tak rozumianym ruchu pojazd może się znajdować także poza drogą. Oddanie pojazdu do naprawy lub przeglądu jest związane z korzystaniem z niego w zwykły sposób, a zatem szkoda powstała w warsztacie wskutek uruchomienia silnika winna być uznana za wywołaną przez ruch pojazdu (wyrok SN z 26 lutego 2015 r., III CSK 187/14).
Reklama
Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (t.j. Dz.U. 2018 poz. 473) przewiduje w art. 34 ust. 2, że za szkodę powstałą w związku z ruchem pojazdu mechanicznego uważa się również tę, do której doszło podczas i w związku z wsiadaniem do niego lub wysiadaniem z niego, bezpośrednim załadowywaniem lub rozładowywaniem oraz jego zatrzymaniem lub postojem. Tego typu szkoda jest objęta ubezpieczeniem OC nawet w razie braku przesłanek do uznania jej za wyrządzoną w związku z ruchem (pojazd nie przemieszczał się, choćby siłą bezwładności, ani nie miał uruchomionego silnika, a jednocześnie znajdował się poza drogą).

Reklama

Szkoda w garażu następstwem ruchu

Sąd Najwyższy już w przeszłości wskazywał, kierując się brzmieniem ówczesnych przepisów, że szkoda powstała podczas garażowania pojazdu (wybuch oparów z nieszczelnego baku) czy też bezpośrednio przy jego załadowaniu lub rozładowaniu (upadek przy schodzeniu z przyczepy po zakończeniu jej rozładunku) ex definitione jest szkodą będącą następstwem ruchu pojazdu. Żądanie jej wynagrodzenia przez ubezpieczyciela podlega zatem ocenie na podstawie art. 436 k.c. – regułą jest odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, a uchylają ją jedynie okoliczności egzoneracyjne (wyłączające odpowiedzialność) z art. 435 par. 1 k.c., (siła wyższa, wyłączna wina poszkodowanego etc.; patrz: wyroki SN z 11 kwietnia 2003 r., III CKN 1522/00, i z 27 października 2004 r., IV CK 133/04).

Funkcjonalny związek niekonieczny

Podobne stanowisko SN zajął w wyroku z 20 kwietnia 2018 r. (II CSK 404/17). W sprawie tej kierowca samochodu ciężarowego rozładował towar, a następnie czekał na kolejny załadunek. Niestety, zatruł się śmiertelnie tlenkiem węgla, który wydobywał się przez nieszczelność podłogi z systemu gazowego ogrzewania pojazdu, niestanowiącego wyposażenia fabrycznego i działającego bez pracy silnika. SN zaznaczył, że postój to unieruchomienie pojazdu niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające dłużej niż jedną minutę. Nie ma uzasadnienia wprowadzanie dodatkowych, pozanormatywnych zastrzeżeń, jak przyczyna unieruchomienia pojazdu, zamiar kontynuowania jazdy czy też osiągnięcie jej kolejnego etapu lub celu. Funkcjonalny związek między postojem a ruchem pojazdu (włączonym silnikiem czy zatrzymaniem się w miejscu do tego nieprzeznaczonym) nie jest więc konieczny dla odpowiedzialności ubezpieczyciela. Ustawowe zrównanie zdarzenia zaistniałego podczas postoju z tym powstałym w związku z ruchem pojazdu nakazuje, by w obu przypadkach przyjąć odpowiedzialność ukształtowaną według tej samej zasady ryzyka. Zasada winy obowiązuje w odniesieniu do postoju jedynie w zakresie przewozu z grzeczności – art. 436 par. 2 k.c. wymienia wprawdzie jeszcze zderzenie się pojazdów, to jednak nie jest możliwe podczas ich postoju, gdyż wymaga ich fizycznego ruchu.

Zasada ryzyka

Kierunek wykładni zakładający szeroki zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela przy jednoczesnym oparciu jej o zasadę ryzyka znaleźć można także w orzecznictwie sądów powszechnych. Mowa tu o stanach faktycznych, w których szkoda powstała np. w związku z rozładunkiem naczepy tira za pomocą wózka widłowego (wyrok SA w Gdańsku z 18 lipca 2012 r., I ACa 394/12) albo w związku z pożarem sąsiedniego pojazdu z powodu samozapłonu (wyroki SO w Bielsku-Białej z 6 lutego 2014 r., II Ca 767/13, i SO w Szczecinie z 17 listopada 2017 r., VIII Ga 425/17) bądź podpalenia przez niezidentyfikowanego sprawcę (wyrok SO w Białymstoku z 14 września 2016 r., II Ca 420/16). Zasada ryzyka jest przyjmowana także wtedy, gdy do szkody doszło w czasie postoju pojazdu z uruchomionym silnikiem, czego przykładem może być zaczadzenie pasażera (wyrok SO w Rzeszowie z 31 marca 2016 r., V Ca 873/15).
Nie wdając się w polemikę z zaprezentowanymi tezami, warto zwrócić uwagę, że dokonując wykładni norm regulujących zakres obowiązkowego ubezpieczenia OC, polskie sądy zazwyczaj pomijają kontekst prawa Unii Europejskiej. Podstawowe zasady regulujące to ubezpieczenie wynikają tymczasem z dyrektyw – obecnie obowiązuje dyrektywa 2009/103/WE z 16 września 2009 r. Implementacja dyrektywy oznacza obowiązek interpretacji prawa krajowego w sposób zgodny z nią samą, jak i z jej wykładnią dokonaną przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Ten zaś uznał w wyroku C-162/13 (Vnuk) z 4 września 2014 r., że pojęcie ruchu pojazdów ma charakter autonomiczny. Cel dyrektywy oraz analiza jej wersji językowych prowadzi zaś do wniosku, że obowiązek ubezpieczenia dotyczy odpowiedzialności cywilnej wynikającej z użytkowania lub działania pojazdu – niezależnie od tego, czy ma ono miejsce w ramach ruchu drogowego. Pojęcie ruchu pojazdów obejmuje więc każde użytkowanie pojazdu, które jest zgodne z jego normalną funkcją.

Środek transportu czy narzędzie pracy

W wyroku C-514/16 (de Andrade) z 28 listopada 2017 r. trybunał stwierdził z kolei, że analizowane pojęcie winno być rozumiane jako każde wykorzystanie pojazdu w charakterze środka transportu. Jego unieruchomienie samo w sobie nie wyklucza, że mógł być w chwili wypadku używany w związku z funkcją środka transportu. Nie rozstrzyga o tym również to, czy włączony był silnik. W stosunku do pojazdu, który może być używany także jako narzędzie pracy, należy zatem ustalić, czy w chwili wypadku był on wykorzystywany głównie jako środek transportu, czy jako narzędzie pracy.
Bardzo dobrze się stało, że wyrok w sprawie de Andrade został dostrzeżony przez SN – choć w innym niż omówione orzeczeniu, a mianowicie w postanowieniu z 30 stycznia 2018 r. (III CZP 94/17). Zostało ono wydane w odniesieniu do pytania prawnego o to, czy za szkodę powstałą w warsztacie w trakcie naprawy pojazdu, przy wyłączonym silniku, ubezpieczyciel odpowiada według zasady ryzyka czy zasady winy. Odmawiając podjęcia uchwały, SN zwrócił uwagę, że skoro w przedstawionej sprawie szkoda powstała na skutek wybuchu opony po jej odłączeniu od pojazdu, brak jest podstaw do powiązania szkody z jego ruchem. Wydaje się, że uwzględnienie dorobku Trybunału Sprawiedliwości – zapewne prędzej czy później nieuchronne – może w przyszłości spowodować korektę dotychczasowej linii orzeczniczej. A jeśli tak się stanie, znacznie większy niż dotychczas nacisk będzie kładziony na to, czy w momencie powstania szkody główna funkcja pojazdu polegała na wykorzystaniu go w charakterze środka transportu.