- Nikt, kto zgłosi się do konkursu do Sądu Najwyższego, nie powinien obawiać się, że zostanie oceniony źle w środowisku. Dla każdego będzie oczywiste, że nie chodzi o kariery, ale troskę o sprawy ustrojowe - mówi w wywiadzie dla DGP Prezes Izby Cywilnej SN Dariusz Zawistowski.
Jak będzie działał Sąd Najwyższy, a zwłaszcza izba, którą pan kieruje w okresie wdrażania ustawy? Jak perturbacje kadrowe i nabór nowych sędziów wpłyną na jej wydajność?
W Izbie Cywilnej powinno orzekać 35 sędziów. Obecnie jest ich 20. W tej liczbie są także ci, którzy przekroczyli 65. rok życia i złożyli oświadczenia o woli dalszego orzekania. Z jakim skutkiem, na razie nie wiemy. Dlatego już widzę, że posiedzeń, na których będą rozpoznawane sprawy, będzie mniej. Normalnie mieliśmy kilkanaście dni rozpraw w miesiącu, obecnie na sierpień udało mi się zaplanować trzy. Oczywiście mamy teraz okres wakacyjny, ale także po nim nie będzie dużo łatwiej. Jeśli skład zmniejszył się do 60 proc. pełnej liczby etatów, to odbije się to na efektach pracy. Do tej pory każdy z sędziów miał dwa posiedzenia w miesiącu, teraz posiedzeń łącznie będzie zdecydowanie mniej. To przełoży się na tempo rozpatrywania spraw kasacyjnych. Jeśli jest mniej składów, to kolejka będzie się wydłużała. Już to widać po sprawach, które oczekują na wyznaczenie rozprawy. Jeszcze niedawno było ich po ok. 30 w wydziale, obecnie kolejka liczy ponad 100 spraw w każdym z wydziałów. Do tej pory można było je rozpatrywać w ciągu miesiąca czy dwóch, teraz ten okres wydłuży się prawdopodobnie do sześciu.