statystyki

Weryński: "Zniewolony umysł" w sporze o Sąd Najwyższy

autor: Maciej Weryński10.07.2018, 10:05; Aktualizacja: 10.07.2018, 11:31
Raz już przeżyłem czas, gdy wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że niezależnie od tego, w co wierzymy, publicznie musimy przyjąć obowiązujący ton, jeśli chcemy robić kariery lub choćby żyć cicho i spokojnie.

Raz już przeżyłem czas, gdy wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że niezależnie od tego, w co wierzymy, publicznie musimy przyjąć obowiązujący ton, jeśli chcemy robić kariery lub choćby żyć cicho i spokojnie.źródło: ShutterStock

Chyba wreszcie wiem, dlaczego każda władza na świecie, która ma świadomość jego istnienia, nienawidzi Czesława Miłosza. Kiedyś – gdy był w Polsce zakazany – sądziłem, że to dlatego, że Polskę opuścił (w ówczesnej terminologii: „z Polski uciekł”). Brałem wtedy rzeczy bardzo wprost – ot, naiwność młodego człowieka.

Owszem, czytając „Zniewolony umysł”, niby go rozumiałem i na poziomie intelektualnym docierały do mnie wyłożone przez Miłosza schematy tryumfu Nowej Wiary. Nie bardzo dowierzałem za to doniesieniom, że w krajach Ameryki Łacińskiej – gdzie przecież ruch był dokładnie odwrotny niż w ówczesnej Polsce, bo to lewica walczyła z prawicową władzą – książka Miłosza też była biblią opozycji. Dopiero tydzień temu poczułem, a nie tylko zrozumiałem, dlaczego Miłosz jest wielki i nienawistny władzom. Za wielkie słowa do okoliczności? Nie sądzę.

A oto okoliczności. Przeczytałem wywiad moich redakcyjnych kolegów Małgorzaty Kryszkiewicz i Grzegorza Osieckiego z Anną Surówką-Pasek, prawniczką z kancelarii prezydenta w randze podsekretarza stanu („Zmiany w SN to nie czystka”, DGP z 2 lipca 2018 r.). I nie było w nim w zasadzie nic takiego, czego bym się nie spodziewał usłyszeć. No bo co mogła powiedzieć prezydencka minister na temat sytuacji w Sądzie Najwyższym? Przecież nie to, że się np. prezydent pomylił ani że ustawa jest konstytucyjnie wątpliwa. Ani nawet, że choć pani minister nie zgadza się z sędziami SN, którzy uchwalili, że ich szefową pozostaje obecna I prezes, to ich rozumie, tyle że interpretuje prawo inaczej. Było jasne, że tego nie powie, a jednak tym, co powiedziała, przeraziła mnie nie na żarty.

Diabeł tkwi w szczegółach. Już nawet nie w poszczególnych merytorycznie wątpliwych interpretacjach, lecz w tonie, który spaja odpowiedzi na kolejne pytania w obraz, który mnie przytłoczył.


Pozostało 75% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane