Sędzia, który ma zastąpić I prezes SN Małgorzatę Gersdorf, jest od niej o osiem miesięcy starszy, ale wskazali go zgodnie ona i prezydent
Józef Iwulski jest w gronie sędziów, którzy ukończyli 65 lat, jednak w przeciwieństwie do Małgorzaty Gersdorf złożył oświadczenie o woli dalszego sędziowania, choć nie w trybie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, a z powołaniem się na konstytucję. – Pan prezydent wskazuje jednoznacznie, że nie ma I prezesa Sądu Najwyższego, natomiast było wolą prezydenta, by najstarszy wiekiem sędzia, pan Józef Iwulski, wykonywał funkcje związane z zastępowaniem I prezesa SN – tak Paweł Mucha uzasadniał stanowisko Andrzeja Dudy. Podobną decyzję podjęła jeszcze przed wczorajszym spotkaniem z prezydentem Małgorzata Gersdorf, także wskazując prezesa Iwulskiego jako wykonującego obowiązki I prezesa. Choć, jak podkreślał Mucha, jej decyzja w związku z przejściem w stan spoczynku nie jest ważna.
Wskazując na Iwulskiego, zarówno Duda, jak i Gersdorf powołali się na art. 14 par. 2 ustawy o SN, który mówi, że „W czasie nieobecności Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego zastępuje go wyznaczony przez niego Prezes Sądu Najwyższego, a w przypadku niemożności wyznaczenia – Prezes Sądu Najwyższego najstarszy służbą na stanowisku sędziego”. Powołanie się Gersdorf na ten punkt nie dziwi, natomiast w przypadku prezydenta Dudy mógł on zastosować przejściowy przepis specjalnie przeznaczony do zmian w SN, który daje głowie państwa prawo wskazania sędziego wykonującego obowiązki I prezesa. To może sugerować, że albo nie znalazł chętnego na to stanowisko, albo wobec postawy SN, który w większości poparł Gersdorf, postanowił wybrać najmniej konfrontacyjne rozwiązanie.