Wczoraj Komisja Europejska wszczęła procedurę o naruszenie prawa UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Równocześnie ruszył cykl zmian w sądzie wynikający z przepisów zaproponowanych przez PiS.
W pierwszej fazie procedury przeciw Polsce Komisja wysyła wezwanie do usunięcia naruszeń prawa. Władze w Warszawie mają miesiąc na odpowiedź. Dopiero po upływie tego terminu Bruksela może wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a ten może zająć się sprawą dopiero wtedy, gdy Polska odniesie się do zarzutów KE. Jednak wcale nie jest pewne, że TSUE podejmie sprawę. Bo zdaniem przedstawicieli rządu w sprawie organizacji sądownictwa w krajach członkowskich TSUE nie może orzekać. Możliwe, że taka będzie odpowiedź na wezwanie Komisji. Rządowi eksperci przypominają, że gdy TSUE zajął się sprawą usuniętego ze stanowiska prezesa węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, to zrobił to na podstawie przepisów o prawie pracy, a nie dotyczących sądownictwa.
Natomiast zdaniem profesora prawa międzynarodowego Artura Nowaka o tym, czy wniosek Komisji jest zasadny, zdecyduje dopiero TSUE.