Nietrzeźwy kierowca bierze udział w wypadku, a potem twierdzi, że pił dopiero po kraksie – policja coraz częściej spotyka się z takimi sytuacjami. Resort sprawiedliwości chce je całkowicie wyeliminować.

Jeśli sprawca wypadku sięgnie po butelkę, zanim zostanie poddany badaniu alkomatem, będzie traktowany tak, jakby spowodował go w stanie nietrzeźwości lub zbiegł z miejsca zdarzenia – zapowiada ministerstwo Zbigniewa Ziobry. W ten sposób resort zamierza walczyć z kierowcami, którzy przed sądem zarzekają się, że pili dopiero po zdarzeniu. Żeby ukoić nerwy.

– Co jakiś czas zdarzają się sytuacje, w których oskarżony próbuje w ten sposób, mówiąc kolokwialnie, zrobić sąd w konia. Powołujemy wtedy biegłych, ale nie zawsze są oni w stanie jednoznacznie określić, jakie stężenie miał kierujący w momencie wypadku – przyznaje sędzia Rafał Lisak z Sądu Okręgowego w Krakowie.