statystyki

Problemy w interpretacji RODO: Czy rodzina dowie się, w którym szpitalu leżą bliscy po wypadku

autor: Sławomir Wikariak12.06.2018, 07:49; Aktualizacja: 12.06.2018, 09:11
Wypadek

Wypadekźródło: ShutterStock

Rodzice nie mogli się dowiedzieć, do których szpitali trafiły ich ranne dzieci. Powód? RODO. Tyle że jego przepisy wcale nie zabraniają udzielania takich informacji

W miniony piątek autobus, który wiózł przebywające na zielonej szkole dzieci z warszawskiej podstawówki, zderzył się w Tenczynie z ciężarówką i samochodem osobowym. W weekend rodzic jednej z uczennic opisał w portalu społecznościowym problemy z uzyskaniem wiadomości o córce.

„Przez RODO nie mogliśmy się wczoraj dowiedzieć po wypadku autokaru z (tu dane córki) na zakopiance, gdzie ją przewieziono” – zaczął wpis, relacjonując, jak bezskutecznie dzwonił do szpitali. Odmawiano mu informacji, powołując się na przepisy unijnego rozporządzenia. W końcu trafił do kogoś, kto zignorował te regulacje i wskazał, do której placówki trafiło dziecko.

Problem, jaki dotknął rodziców, jest poważny, ale wbrew informacjom przekazywanym przez szpitale, jego źródła nie należy szukać w RODO. Podobna sytuacja mogłaby mieć miejsce przed 25 maja, kiedy nie stosowano jeszcze nowych przepisów.

– RODO nie zabrania udzielania informacji o stanie zdrowia pacjenta, nawet przez telefon, a nowe przepisy unijne nie wyłączają stosowania dotychczasowych praw pacjenta w dostępie do informacji na temat jego zdrowia czy dostępu do dokumentacji medycznej. Artykuł 9 ust.2 lit. h RODO dopuszcza przetwarzanie danych wrażliwych m.in. do celów profilaktyki czy zapewnienia opieki zdrowotnej – wyjaśnia Aneta Sieradzka, partner zarządzający w Sieradzka & Partners Kancelaria Prawna. 

W Polsce podstawę prawną do otrzymania informacji o małym pacjencie daje ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1318 ze zm.). – Jej art. 9 ust. 2 stanowi, że przedstawiciel ustawowy pacjenta ma prawo do uzyskania przystępnej informacji o jego stanie zdrowia – zauważa dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński.

Samo RODO też przewidziało sytuacje, takie jak ta, która miała miejsce po wypadku. Artykuł 9 ust. 2 lit. c RODO mówi, że przetwarzanie jest możliwe, gdy osoba, której dane dotyczą, jest fizycznie lub prawnie niezdolna do wyrażenia zgody, a przetwarzanie jest niezbędne do ochrony jej żywotnych interesów.


Pozostało 35% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • nad czy tu się zastanawiać?(2018-06-12 17:50) Zgłoś naruszenie 30

    Może nadadzą nam numery jak w kozentrazion lager europa. Pełno tajemnic tam gdzie nie potrzeba i zero ochrony tam gdzie państwo byłopy potrzebne gdyby nie było teoretyczne.

    Odpowiedz
  • k-sara(2018-06-12 18:45) Zgłoś naruszenie 22

    Wypadek masowy jest sytuacją szczególną, jednak udzielanie informacji przez telefon np na pogotowiu ratunkowym przez dyspozytora może stworzyć możliwości zagrażające osobom poszkodowanym np w wyniku pobicia, lub innym sytuacjom, w których nieznane są nam relacje i atmosferę panującą choćby w rodzinie. Należy to w placówkach medycznych wziąć pod uwagę.

    Odpowiedz
  • TO JEST CHORE(2018-06-14 16:33) Zgłoś naruszenie 00

    Tan unia popada z jednej skrajności w drugą, czy naprawdę wszyscy są tak ślepi, że tego nie dostrzegają ? Moim zdaniem jest to dla niektórych bardzo wygodne, bo taki bałagan w przepisach pozwoli niejednokrotnie naginać te przepisy by było wygodniej.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane