Zgodnie z obietnicą ministra środowiska Henryka Kowalczyka, w ciągu dwóch tygodni po pożarze składowiska w Zgierzu resort przedstawił propozycje zmian, które mają pomóc rozprawić się z mafią śmieciową i zażegnać kryzys plagi pożarów składowisk.
Reklama
Panaceum na te patologie mają być przede wszystkim lepszy nadzór, więcej kontroli, ostrzejsze kary dla przestępców i wymogi dla przedsiębiorców. Znalazły się one w projekcie nowelizacji ustaw o Inspekcji Ochrony Środowiska i o odpadach, który został już przekazany do konsultacji publicznych.
Wśród głównych proponowanych rozwiązań są: obowiązkowe instalowanie monitoringu na składowiskach, skrócenie czasu magazynowania odpadów z trzech lat do roku, a także obowiązkowe kaucje za składowanie.
Jak twierdzi resort, trzyletni okres jest za długi, bo wiele firm najpierw zrzuca masę odpadów na składowisko, nie zajmuje się nimi, a przez następne dwa lata rozwiązuje firmę i dopełnia formalności, by zniknąć i uniknąć odpowiedzialności.
Pomóc ma także ograniczenie łącznej masy odpadów, które mogłyby być magazynowane. Nie mogłaby ona przekroczyć połowy całkowitej pojemności instalacji lub innego miejsca magazynowania odpadów. Zdaniem ministerstwa pomogłoby to zminimalizować straty w razie pożaru, bo ogień nie obejmowałby tak wysokich hałd śmieci.
Są też nowości. Ministerstwo środowiska chce m.in. rozszerzyć kompetencje i nadzór straży pożarnej. Jej jednostki uzyskałyby uprawnienia analogiczne do tych, którymi obecnie dysponują wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska. Ich opinia byłaby kluczowa, by firma zbierająca lub przetwarzająca odpady mogła uzyskać zezwolenie na taką działalność.
Jak tłumaczą autorzy projektu, pozwoli to również wyeliminować patologie, gdy zezwolenia są wydawane dla miejsc, które – np. z powodu braku dróg czy zbiorników wód – nie spełniają wymagań przeciwpożarowych.
Uprawnienia do wydania decyzji odpadowych mieliby – na korzyść marszałków województw – stracić starostowie. – „Niejednokrotnie wydawali oni decyzje na zbieranie odpadów pomimo zawiadomienia przez Inspekcję Ochrony Środowiska o nielegalnym przywozie z zagranicy i magazynowaniu odpadów bez weryfikacji wymogów przeciwpożarowych. Powyższe postępowanie pokazuje słabość tego szczebla decyzyjnego i powoduje poważne konsekwencje” – czytamy w uzasadnieniu projektu.
– To pokłosie decyzji, jaką wydano w Zgierzu, gdzie przy negatywnych opiniach WIOŚ starosta pozwolił na składowanie odpadów – wskazywał Henryk Kowalczyk.
Poza angażowaniem w walkę z mafią śmieciową nowych służb rządzący chcą zintensyfikować kontrole już zajmujących się odpadami inspektorów. Po zmianach mieliby oni móc przeprowadzać je wyrywkowo, bez zawiadamiania, o dowolnej porze dnia i nocy. Obecny, obowiązkowy 7-dniowy termin na poinformowanie przedsiębiorców o planowanej kontroli się przy tym nie zmieni.
Inspektorów ma być też więcej. Resort chciałby, by zatrudnienie w inspektoratach ochrony środowiska wzrosło o 600 nowych pracowników. Większe kadry pozwolą prowadzić też kontrole obejmujące cały kraj, co miałoby przeciwdziałać nielegalnemu wwożeniu odpadów z zagranicy – przekonuje resort. Inspektorzy mieliby też szerszy wachlarz możliwości kontrolowania składowisk – mogliby korzystać m.in. z pomocy dronów i wsparcia policji.
Większe obowiązki miałyby też spaść na firmy. Już na etapie uzyskiwania zezwolenia na przetwarzanie odpadów oraz zezwolenia na zbieranie odpadów musiałyby one przedstawić gwarancje finansowe, które służyłyby jako zabezpieczenia ewentualnych roszczeń gmin w razie występowania nieprawidłowości związanych ze składowaniem odpadów.
Miałoby to przeciwdziałać sytuacjom, gdy wybrana przez samorząd w przetargu firma organizuje wysypisko, inkasując za to pieniądze, a później znika, zostawiając gminę z tykającą ekologiczną bombą. Co więcej, ministerstwo chciałoby wprowadzić obowiązek posiadania na własność terenu, na którym miałyby być składowane albo przetwarzane odpady.
Na nieuczciwych czekałyby wysokie kary administracyjne nawet do 1 mln zł. Taka sankcja jest przewidziana za niezgodne z zezwoleniem postępowanie z odpadami lub prowadzenie działalności bez zezwolenia. Kara byłaby obliczana zależnie od tego, jak dużą liczbą odpadów gospodarowała spółka i jakie one były (im trudniejsze w utylizacji, jak np. odpady niebezpieczne – tym surowszy przelicznik).
Przepisy miałyby wejść w życie 14 dni po ogłoszeniu, z wyjątkiem obowiązku prowadzenia wizyjnego systemu kontroli miejsca magazynowania odpadów, które wejdą w życie po upływie 12 miesięcy od dnia ogłoszenia niniejszej ustawy. Henryk Kowalczyk przekonuje, że ministerstwo traktuje ten projekt priorytetowo i chciałoby, żeby ustawa przeszła całą ścieżkę legislacyjną do końca sierpnia.
213 mln zł rocznie na walkę z mafią śmieciową zamierza wydać rząd
100 mln zł dodatkowych środków z budżetu państwa zostanie przekazanych do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
Etap legislacyjny
Projekt skierowany do konsultacji