- Sprawa nie jest zerojedynkowa. Gdy wyłączymy możliwość zabezpieczenia pożyczki nieruchomością to w praktyce wiele osób, często w finansowo podbramkowych sytuacjach, nie będzie w stanie szybko pożyczyć pieniędzy. Regułą w tego rodzaju przypadkach bowiem jest to, że właśnie nieruchomość jest ich jedynym dobrem majątkowym. Sam pewnie, gdybym potrzebował z dnia na dzień 15 tys. zł na leczenie kogoś najbliższego, byłbym w stanie postawić na szali nawet swoje jedyne mieszkanie - mówi Mariusz Białecki prezes Krajowej Rady Notarialnej.
Mariusz Białecki prezes Krajowej Rady Notarialnej / Dziennik Gazeta Prawna
„Gang notariuszy”. Brzmi poważnie.
Reklama
Bardzo poważnie. Jestem głęboko zaniepokojony tym, że na zlecenie prokuratury zatrzymano pięciu notariuszy, a następnie postawiono im zarzuty współpracy z lichwiarzami. Tyle że nie namówi mnie pan teraz na ocenę tego konkretnego przypadku. Powód jest prozaiczny: znam go tak dobrze jak pan, czyli z doniesień medialnych. Na razie śledczy nie przekazali samorządowi notarialnemu żadnych dokumentów ani informacji, nie wiemy też o kogo konkretnie chodzi. Nie jestem więc w stanie powiedzieć, czy wobec podejrzanych rejentów prowadzone były jakieś postępowania dyscyplinarne.

Reklama
A to wobec aż tylu prowadzi się postępowania, w których zarzuca się rejentom pomocnictwo w oszustwie?
Nie, to nie tak. Po prostu, aby udzielić kompleksowej informacji, muszę być jej pewien. Z informacji medialnych wynika, że część zarzutów jest poważnego kalibru i gdyby się potwierdziły, to byłbym zdruzgotany postawą tych notariuszy. Mówię z pełną stanowczością, że nie ma w notariacie miejsca dla osób uczestniczących w takim procederze. Ale nie sposób nie zauważyć, że niektóre z opublikowanych informacji mogą się opierać na niezrozumieniu roli notariusza.
Wskazano bowiem, że notariusze sporządzali akty notarialne w przypadkach, gdy świadczenia były nieekwiwalentne. I że nie powinni tego robić. Z jednej strony pożyczkobiorca pożyczał 15 tys. zł, z drugiej – zabezpieczeniem była jego nieruchomość. Tyle że instytucja prawna przewłaszczenia na zabezpieczenie może zostać zastosowana w takiej sytuacji. W sens jej istnienia wpisane jest to, że świadczenia nie muszą być ekwiwalentne. Ludzie, którzy pilnie potrzebowali pieniędzy, a nie mieli nic innego, zabezpieczali pożyczki swymi mieszkaniami. Nawet jeśli uznamy to obiektywnie za mało rozsądne, to notariusz nie ma podstawy prawnej do odmówienia sporządzenia aktu notarialnego, jeśli uprzednio wyjaśni stronom prawne konsekwencje takiej czynności w sposób dla nich zrozumiały i jest przekonany, że akceptują one ich poniesienie.
Istotne jest też to, jak dokładnie wyglądały te umowy. Jeśli koszty pożyczki przekraczały ustawowe limity albo rozliczenie w razie braku spłaty było niezgodne z prawem – wtedy notariusz powinien odmówić sporządzenia aktu. Jestem przeciwny biernej roli rejenta. Nawet w przypadku umów nienaruszających przepisów prawa notariusz musi wyjaśnić stronom skutki umowy. Ale też nie ma kompetencji doradczych jak na przykład radcowie prawni czy adwokaci.
Może należałoby wreszcie ustawowo wykluczyć możliwość zabezpieczania pożyczek nieruchomościami?
Jestem za. Prywatnie uważam, że nic dobrego z tego nie wynika, co pokazuje zresztą życie. A zarazem jako notariusz mogę tylko informować klientów o niebezpieczeństwach. Jednak mogę nie mieć podstaw do odmowy sporządzenia aktu notarialnego, jeśli taka jest ich wola. Orzecznictwo sądów dopuszcza możliwość zawierania takich umów.
Sprawa nie jest zerojedynkowa. Gdy wyłączymy możliwość zabezpieczenia pożyczki nieruchomością to w praktyce wiele osób, często w finansowo podbramkowych sytuacjach, nie będzie w stanie szybko pożyczyć pieniędzy. Regułą w tego rodzaju przypadkach bowiem jest to, że właśnie nieruchomość jest ich jedynym dobrem majątkowym. Sam pewnie, gdybym potrzebował z dnia na dzień 15 tys. zł na leczenie kogoś najbliższego, byłbym w stanie postawić na szali nawet swoje jedyne mieszkanie.
Ale kolejne przypadki utraty nieruchomości przez osoby, którzy nie spłaciły kilkunastu tysięcy złotych pożyczki, powinny zachęcić ustawodawcę do podjęcia zdecydowanych działań w celu uregulowania umów z przewłaszczeniem nieruchomości na zabezpieczenie.