Spółki muszą mieć skuteczne środki do identyfikacji swoich akcjonariuszy, by móc się z nimi na bieżąco komunikować. A posiadacze walorów mają prawo wiedzieć, co ci z największym portfelem planują robić w najbliższych latach w spółce. To główne cele nowelizacji ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych. Jej projekt zostanie zaprezentowany w najbliższych tygodniach.



Rodzima ustawa ma stanowić wdrożenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 2017/828 z 17 maja 2017 r. Unijni decydenci uznali, że rynek kapitałowy musi być przede wszystkim bezpieczny. A żeby taki był, nie może opierać się na anonimowości. Obecnie bowiem dochodzi do sytuacji, w których wszystko wskazuje na to, że duży gracz pociąga w spółce za wiele sznurków; formalnie jednak go w ogóle wśród akcjonariuszy nie ma. Niektórzy inwestorzy kryją się za podmiotami świadczącymi usługi przechowywania akcji lub prowadzenia rachunków papierów wartościowych.
Dyrektywa – a w ślad za tym polska ustawa – ma zachęcać do promowania długoterminowego inwestowania. Jednym z pomysłów osiągnięcia tego celu było uprzywilejowanie udziałowców i akcjonariuszy z co najmniej dwuletnim stażem. Przysługiwałoby im więcej praw głosu z akcji niż pozostałym. Na etapie prac w europarlamentarnej komisji pomysł ten jednak upadł. Ostatecznie ograniczono się do nałożenia na inwestorów instytucjonalnych oraz podmioty zarządzające aktywami obowiązków opracowania i upubliczniania swojej polityki zaangażowania w spółkę oraz obowiązków informowania o sposobach realizacji tej polityki. Podmioty zarządzające aktywami będą też musiały udzielać informacji, czy i w jaki sposób działają na rzecz długoterminowego interesu inwestorów. W praktyce więc zwiększy się przede wszystkim katalog obowiązków informacyjnych dla największych rynkowych graczy. A ci mniejsi będą mogli decydować o inwestycjach po zapoznaniu się z wiadomościami.
Reklama
Etap legislacyjny
Projekt w wykazie prac legislacyjnych