Zgodnie z prawem unijnym na przegląd i aktualizację map mamy czas do 22 grudnia 2019 r. Odpowiedzialne za to są Wody Polskie i wojewodowie.
Reklama
Największą zmianą jest nowa metoda określania wartości średniej liczby mieszkańców, którzy mogą zostać dotknięci powodzią. Jak bowiem zauważyli projektodawcy, obowiązująca obecnie metodyka okazała się zbyt czasochłonna i mało dokładna. W efekcie szacunki, ile osób mieszka na zagrożonym terenie, były obarczone zbyt dużym marginesem błędu.
Resort proponuje więc metodę opartą na danych GUS dotyczących średniej liczby mieszkańców zamieszkujących gospodarstwa domowe jedno- i wielorodzinne. Wartości te zostałyby następnie przypisane do budynków zlokalizowanych w obszarze zagrożenia powodziowego.
Projektodawcy uznali też, że na nowych mapach powinny znaleźć się dokładniejsze symulacje zjawisk przepływu i odpływu. Byłyby one wymagane dla wszystkich miast o liczbie mieszkańców przekraczającej 100 tys. W tych przypadkach konieczne będzie wykonanie modelowania dwuwymiarowego, które choć droższe i bardziej czasochłonne, dostarcza szczegółowych informacji na temat rozkładu głębokości wody, prędkości oraz kierunku jej przepływu.
Resort nie wyklucza, że takie modele będą opracowanie również dla innych, mniej zaludnionych obszarów, na których ryzyko powodziowe jest wysokie lub wymaga tego ukształtowanie terenu.
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach