Właściciele nieruchomości, którzy kupili je od Funduszu Wczasów Pracowniczych sp. z o.o., mogą je teraz stracić. Spółka podważa bowiem legalność transakcji. Chce odzyskać majątek, ale pieniędzy zwracać nie zamierza.



Od 1997 r. FWP sp. z o.o., utworzona przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, sprzedała 87 proc. posiadanych przez siebie hoteli. Tymczasem ustawa o uprawnieniach do mienia Funduszów Wczasów Pracowniczych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1824) uczyniła udziałowcami – obok OPZZ – także inne reprezentatywne organizacje związkowe (Forum Związków Zawodowych i NSZZ „Solidarność”). Jednak akt, który wszedł w życie 7 grudnia 2015 r., nadał wspólnikom prawo do mienia funduszu według stanu na 31 sierpnia 1997 r. Skoro po tym czasie majątek funduszu był przedmiotem obrotu, to mieliśmy do czynienia z tzw. nieodwracalnymi skutkami prawnymi. Dlaczego więc obecne władze spółki roszczą sobie prawo również do nieruchomości, które wcześniej sprzedano?
Spółka wskazuje na zaszłości historyczne. W 1988 r. Fundusz Wczasów Pracowniczych został na mocy ustawy przekształcony w samodzielną jednostkę organizacyjną ogólnokrajowej organizacji międzyzwiązkowej. Wówczas taki status posiadał jedynie OPZZ. Jak podkreśla Ewa Fica, obecna prezes FWP sp. z o.o., przepisy nie przyznawały uprawnień właścicielskich OPZZ do majątku funduszu. Ustawa z 1997 r. przewidywała, że utworzona przez OPZZ spółka „przejmie przedsiębiorstwo Funduszu”. OPZZ wniósł więc aportem majątek funduszu do spółki.
Reklama
– Jednak Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 3 czerwca 1998 r. stwierdził, ze przepisy „przyznające” spółce przejęcie na własność majątku funduszu są niezgodne z konstytucją. Tym samym OPZZ nigdy nie nabył uprawnień właścicielskich do majątku Funduszu. A skoro tak, to za prawidłowe i skuteczne nie mogło zostać uznane wniesienie majątku funduszu aportem do spółki. Został on bowiem dokonany przez podmiot nieuprawniony, czyli niebędący właścicielem – uważa Ewa Fica. – Zatem od 31 sierpnia 1997 r. do 7 grudnia 2015 r. (gdy weszła w życie ustawa wykonująca wyrok TK sprzed 17 lat – przyp. red) spółka nie była właścicielem majątku funduszu. „Sprzedaż” nieruchomości wchodzących w skład mienia funduszu odbywała się zatem przez podmiot nieuprawniony. Trudno jest więc w ogóle mówić o zbyciu i nabyciu nieruchomości – dodaje prezes FWP.
Innymi słowy poprzedni udziałowcy spółki przez całe lata sprzedawali nieruchomości, nabywcy w dobrej wierze je kupowali i remontowali, a obecni udziałowcy twierdzą, że nie można było sprzedać czegoś, do czego nie ma się prawa. Jednocześnie przepisy ustawy z 2015 r. wyłączają odpowiedzialność Skarbu Państwa za roszczenia związane z mieniem funduszu. Kto wobec tego zwróci pieniądze za zakup i poniesione nakłady ludziom, którzy przez lata kupowali nieruchomości i byli wpisywani jako właściciele do ksiąg wieczystych?
– Na niekonstytucyjność tego przepisu Rządowe Centrum Legislacji wskazywało już na etapie prac nad ustawą. Pomimo tego akt został przyjęty. W naszej ocenie za tego rodzaju zaniedbanie ustawodawcy odpowiedzialność może ponosić Skarb Państwa – uważają władze spółki.
– Przecież to nie Skarb Państwa wziął pieniądze ze sprzedaży nieruchomości, i nie państwo wypłacało sobie dywidendy ze sprzedaży. Dlaczego więc to państwo miałoby teraz płacić? – pyta retorycznie Piotr Misiło, poseł Nowoczesnej, który usiłuje zainteresować problemem organy ścigania.