Sąd może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. Stwierdził tak wczoraj skład powiększony Sądu Najwyższego. W praktyce to uchwała korzystna dla poszkodowanych i ich rodzin, zaś nie po myśli sprawcom wypadków, szpitalom, w których dochodzi do popełnienia błędów medycznych, oraz ubezpieczycielom.
W polskim prawie nie budziło dotychczas wątpliwości, że sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Stanowi o tym wprost art. 446 ust. 4 kodeksu cywilnego. Żaden z przepisów nie odnosi się jednak do przypadku, gdy poszkodowany znajduje się w stanie terminalnym lub wegetatywnym. Czy jego rodzina może oczekiwać zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w postaci zerwania lub naruszenia więzi rodzinnej?
Zdaniem Sądu Najwyższego – jak najbardziej. Uzasadnienie wydanych uchwał (SN zajmował się wczoraj trzema podobnymi sprawami – jedną skierowaną przez skład SN, który rozpoznawał skargę kasacyjną, oraz wnioskami rzecznika finansowego i Komisji Nadzoru Finansowego) będzie dopiero opublikowane. Prawnicy z kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy, którzy w jednej ze spraw reprezentowali rodzinę poszkodowanego, w opublikowanym stanowisku zwracają za to uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, zadośćuczynienie sąd może przyznać (a nie musi). Powinien więc tę kwestię ocenić w konkretnej sprawie. Na potrzebę zindywidualizowanej analizy zwracał uwagę w stanowisku przekazanym Sądowi Najwyższemu prokurator generalny. Jego zdaniem warunkiem udzielenia ochrony powinno bowiem być ustalenie, że więzi rodzinne są trwałe i silne. Przykładowo więc możliwe jest, że w jednej sprawie kobieta otrzyma zadośćuczynienie w związku z pogorszeniem się zdrowia męża, a w innej powództwo mężatki zostanie oddalone, np. dlatego że pozostawała od dawna z ofiarą wypadku w separacji.
Reklama
Po drugie, uszczerbek na zdrowiu musi być „ciężki i trwały”. Chodzi więc o stany terminalne i wegetatywne, a nie np. złamania kończyn.
Orzeczenia Sądu Najwyższego są niekorzystne dla szpitali. W jednej z rozpoznawanych wczoraj spraw chodziło o błąd lekarski, jaki popełniono blisko 10 lat temu w wołomińskim szpitalu przy narodzinach małej Czeczenki. Samira urodziła się w ciężkim stanie. Wskutek niedotlenienia i zamartwicy urodzeniowej jej mózg doznał rozległych uszkodzeń. Dziewczynka do dziś nie chodzi, nie mówi, przyjmuje pokarmy pozaustrojowo. Rodzice dziecka pozwali szpital, żądając ponadmilionowego zadośćuczynienia oraz kilkuset tysięcy odszkodowania. W toku postępowania sądowego pojawiła się wątpliwość, czy bliscy poszkodowanego pacjenta mogą liczyć na zadośćuczynienie za zerwanie więzi rodzinnych.
Sprawie intensywnie przyglądali się także ubezpieczyciele. Najczęstsze zdarzenia to bowiem wypadki drogowe. Przez wiele lat zakłady ubezpieczeń odmawiały wypłaty środków bliskim osób w stanie wegetatywnym, wskazując, że nie ma ku temu podstawy prawnej. W ostatnich latach coraz więcej przedsiębiorców uznaje prawa najbliższych i przyznaje, że wypłata może nastąpić z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego. Ale nie wszystkie. Sądy bowiem nadal różnie w tego typu sprawach orzekały. Od wczoraj sprawa jest już jasna: zadośćuczynienie rodzina może otrzymać nie tylko w razie śmierci ofiary zdarzenia, lecz także gdy poszkodowany przeżył i znajduje się w fatalnym stanie.
– Cieszę się z trzech tożsamych uchwał Sądu Najwyższego. Oznacza to, że po raz kolejny udało się zapewnić przewidywalność uprawnień poszkodowanych. Nastąpi też ujednolicenie linii orzeczniczej sądów w tym zakresie. Dzięki temu rodzinom poszkodowanych, tak ciężko doświadczonym przez los, będzie łatwiej uzyskać zadośćuczynienie – komentuje Aleksandra Wiktorow, rzecznik finansowy.
ORZECZNICTWO
Uchwały Sądu Najwyższego z 27 marca 2018 r., sygn. akt III CZP 36/17, III CZP 60/17, III CZP 69/17.