Uchodźcom, także tym w Polsce, rząd daje rybę zamiast wędki. Osoby, którym udzieliliśmy pomocy wychodząc z ośrodka mogą liczyć tylko na zasiłki, a nie realną pomoc w integracji ze społeczeństwem. To zwykle początek napięć w nowym środowisku.
Reklama

Raport na temat sytuacji uchodźców w Polsce przygotował Komitet Badań nad Migracjami PAN. Jest to pierwszy tego typu dokument w Polsce.

Od 1992 roku, status uchodźcy uzyskało w Polsce tylko 4875 osób. Jest to zaledwie od 2 do 4 proc, wnioskujących. Jakąkolwiek formę ochrony międzynarodowej lub krajowej uzyskało w tym czasie 23 tys. osób. Mniej niż połowa z tych osób była uprawniona do indywidualnych programów integracyjnych w Polsce i związanych z nimi świadczeń socjalnych. Jak piszą autorzy raportu „procesy integracji w społeczeństwie polskim pozostałej części grupy nie są przedmiotem wsparcia ze strony państwa polskiego, nie prowadzi się ich monitoringu ani pogłębionych badań na ten temat”.

Znamienny jest również fakt, że systematycznie od 1990 rosnąca liczba wniosków o nadanie statusu uchodźcy, gwałtowanie zahamowała w 2017 roku. Zdaniem autorów raportu trudno jest ocenić, jakie znaczenie dla zatrzymania wzrostowego trendu wniosków o nadanie statusu uchodźcy miała wprowadzona przez Straż Graniczną praktyka, zwłaszcza na granicy w Terespolu, „nie słyszenia” części wniosków o status uchodźcy.

Wnioski o nadanie statusu uchodźcy płyną głównie od obywateli krajów bloku postkomunistycznego, zwłaszcza obywatele Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej. Autorzy podkreślają, że europejski kryzys migracyjny pozostał w Polsce praktycznie niezauważalny, jeżeli chodzi o skalę napływu obywateli Syrii. „Wśród wnioskodawców o status uchodźcy z tego kraju, w okresie ostatnich sześciu lat, pochodziło zaledwie około 1 proc. wnioskujących. Syryjczycy stanowili wprawdzie znaczną część beneficjentów statusu uchodźcy w latach 2013–2016, a w roku 2015, w związku z akcją Fundacji Estera, było to prawie dwie trzecie, jednak łączna liczba osób pochodzenia syryjskiego, które otrzymały w Polsce status uchodźcy, ledwie przekroczyła 400 osób. Warto przy tym dodać, że Syryjczycy mieszkający w Polsce na podstawie kart pobytu to w jednej
trzeciej osoby objęte ochroną międzynarodową lub krajową. Polska nie była zatem dotąd ważnym krajem docelowym dla tej grupy migrantów” – czytamy w raporcie.

Reklama

Niewielka liczebność grupy cudzoziemców, którzy uzyskują w Polsce ochronę, przekłada się na to, w jaki sposób postrzegamy cudzoziemców w Polsce. - Większość Polaków nigdy się z takimi osobami nie zetknęła, a wiedzę o nich czerpie z mediów i stereotypowych wyobrażeń na ich temat. Można pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie medialne informacje na temat sytuacji w innych krajach, a nie na temat realnych procesów w Polsce kształtowały w ostatnich latach postawy polskiego społeczeństwa wobec zjawiska uchodźstwa. Kwestie postaw wobec cudzoziemców i uchodźców stały się w Polsce przedmiotem debaty dopiero od momentu nasilenia się kryzysu migracyjnego w Europie, czyli od połowy 2015 roku. Towarzyszyły im, nieobecne wcześniej w polskiej debacie, dyskusje na temat polityki wobec uchodźców i współpracy politycznej na tym polu w ramach Unii Europejskiej – twierdzą autorzy.

Przełożyło się to na wzrost negatywnych opinii na temat uchodźców oraz imigracji w ogóle. Dla przeciętnego Polaka uchodźca stał się przede wszystkim przedstawicielem „społeczności podejrzanej” wywołującym poczucie zagrożenia, a w mniejszym stopniu osobą zasługującą na współczucie i wsparcie.

Za niepokojące należy uznać zwłaszcza negatywne nastawienie młodych Polaków w stosunku do uchodźców, co odróżnia ich, wraz z młodzieżą innych krajów Grupy Wyszehradzkiej, od młodych osób w takich krajach jak Austria czy Niemcy. Jeżeli chodzi o znaczenie innych cech społeczno-demograficznych w podejściu do migrantów przymusowych, to „tradycyjnie” osoby gorzej wykształcone oraz mieszkańcy mniejszych miejscowości charakteryzują się mniej przychylnym nastawieniem do pomocy uchodźców

- Drastyczna zmiana postaw Polaków wobec uchodźców w ciągu kilku miesięcy 2015 i 2016 roku wynikała z silnego upolitycznienia tego tematu, który stał się latem 2015 roku jednym z ważniejszych wątków kampanii wyborczej do parlamentu. Politycy wielu partii zaczęli straszyć Polaków uchodźcami – zarówno pokazując ich jako zagrożenie dla bezpieczeństwa, przede wszystkim związane z terroryzmem, jak również jako zagrożenie dla kultury i tożsamości narodowej – mówi dr hab. Witold Klaus, prezesa Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, współautor publikacji. Jak mówi choć każdy z tych argumentów był silnie populistyczny i nie był umocowany w faktach, to z uwagi na związany z nimi silny przekaz emocjonalny, wywołały one duży strach wśród wielu Polaków, którego skutkiem było przekonanie, że nie należy przyjmować uchodźców w naszym kraju. - Od tej pory co pewien czas i gdy jest to politycznie wygodne temat zagrożenia ze strony uchodźców wraca, powodując utrzymywanie się obaw Polaków i wysokiego poziomu niechęci wobec osób uciekających przed wojną i prześladowaniami – dodaje.

Raport odwołuje się także do wyników kontroli NIK. Wynikało z niej, że cudzoziemcy rzadko uczą się języka polskiego, a intensywność nauki jest bardzo niska. Co więcej Urząd do Spraw Cudzoziemców, który odpowiada za etap pre-integracji nie rozpoznaje się też potrzeb rynku pracy i nie prowadzi szkoleń ani kursów zawodowych. W związku z tym, pierwsze działa integracyjne skupiają się na pomocy socjalnej. Co prawda działa ona prawidłowo, ale nie oznacza, że integracja jest prowadzona prawidłowo i efektywnie.

- Osoby objęte różnymi formami ochrony międzynarodowej w Polsce zmagają się nie tylko z trudnymi, „wypychającymi”poza główny nurt życia społecznego warunkami bytowymi, ale dodatkowo doświadczają sytuacji, którą można określić jako ubóstwo symboliczne. Składają się na nie negatywna percepcja społeczna, brak szacunku społecznego, różne formy dyskryminacji, negatywne stereotypy „obcego” lub muzułmanina” – czytamy w raporcie.

- Uchodźcy uciekają ze swoich państw nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że są do tego zmuszeni. Ten brak dobrowolności decyzji o emigracji odbija się potem także na ich integracji w nowych społeczeństwach. Uchodźcy często uciekają bowiem bez środków do życia, bez dokumentów potwierdzających ich wykształcenie czy kwalifikacje zawodowe, a do tego z bagażem trudnych doświadczeń – wojny, tortur, ucieczki z ojczyny - mówi dr hab. Witold Klaus, prezesa Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, współautor publikacji . Jak dodaje, w nowym kraju budują zatem życie od zera. Potrzebują do tego bezpieczeństwa. - Zaczyna się ono od przyjaznego nastawienia do nich sąsiadów, kolegów z pracy czy szkoły. Muszą także znaleźć mieszkanie, na wynajęcie którego będzie ich stać i w którym będą mogli poczuć się jak u siebie – bez zagrożenia eksmisją. Potrzebują także na początkowych etapach pobytu wsparcia – językowego, psychologicznego, prawnego – by odnaleźć się w nowym społeczeństwie. Potrzebują więcej na starcie, bo ich potrzeby są większe niż przeciętnego Polaka, gdyż nie mają niczego. Ale potem oddają społeczeństwu to, co uzyskali. W Stowarzyszeniu Interwencji Prawnej mamy na przykład kilkoro wolontariuszy uchodźców – którzy, mimo że sami są w potrzebie, to już na tym etapie chcą pomagać także innym i dzielić się tym, co mają – dodaje.