statystyki

Największe zagrożenie dla konkurencji? Niezniszczalne kartele

autor: Aleksander Maziarz09.01.2018, 09:47; Aktualizacja: 09.01.2018, 10:22
Potocznie zwane kartelami porozumienia ograniczające konkurencję to jedno z największych zagrożeń dla mechanizmu konkurencji. Zwykle ich uczestnicy ustalają między sobą minimalne ceny odsprzedaży, dzielą rynki zbytu czy ograniczają rozwój techniczny lub inwestycje.

Potocznie zwane kartelami porozumienia ograniczające konkurencję to jedno z największych zagrożeń dla mechanizmu konkurencji. Zwykle ich uczestnicy ustalają między sobą minimalne ceny odsprzedaży, dzielą rynki zbytu czy ograniczają rozwój techniczny lub inwestycje.źródło: ShutterStock

Brakuje międzynarodowych możliwości zwalczania zmów przedsiębiorców, jeżeli są poza zasięgiem prawa Unii Europejskiej lub USA. Choć istnieją skuteczne sposoby ich wykrywania, wciąż nie udaje się ich wyeliminować.

Potocznie zwane kartelami porozumienia ograniczające konkurencję to jedno z największych zagrożeń dla mechanizmu konkurencji. Zwykle ich uczestnicy ustalają między sobą minimalne ceny odsprzedaży, dzielą rynki zbytu czy ograniczają rozwój techniczny lub inwestycje. Szkodliwość takich działań jest bezdyskusyjna, choć historycznie ich regulacja prawna nie była jednoznaczna. W części krajów Europy w latach 30. XX w. kartele były uznawane nawet za pożądane dla gospodarki, choć w USA antykartelową ustawę Shermana przyjęto już w 1890 roku. Pomimo doświadczeń zarówno europejskich, jak i amerykańskich prawo antymonopolowe na świecie kształtowało się jednak bardzo powoli. Kartele zdążyły zdominować wiele rynków. W 1989 roku zaledwie 20 krajów przynależących do OECD – organizacji ekonomicznej skupiającej 35 wysoko rozwiniętych i demokratycznych państw – miało ustawodawstwo antymonopolowe. Dopiero w 2009 roku ponad 100 państw zdecydowało się na podobne rozwiązanie.

Mimo to kartele nadal poważnie zagrażają konkurencji, a w rezultacie gospodarkom wielu krajów. Co szczególnie istotne, porozumienia te nadal występują w krajach wysoko rozwiniętych, takich jak USA, Niemcy czy Japonia, w których mogłoby się wydawać, że zasady fair play w gospodarce są rozumiane. Przykład? Chociażby rynek samochodowy. Komisja Europejska podjęła (jeszcze niezakończone) czynności wobec niemieckich producentów samochodów osobowych (Volkswagen, BMW i Daimler). Wszystko wskazuje na to, że producenci ci od 1990 roku wspólnie ustalali m.in. zasady rozwoju techniki, ceny części zamiennych czy dobór dostawców. We wrześniu 2017 r. KE nałożyła ponad 880 mln euro kary finansowej na producenta samochodów ciężarowych Scania za udział w kartelu, którego celem było ustalanie cen odsprzedaży oraz przeniesienie na konsumentów kosztów związanych z wprowadzanymi normami emisji spalin. W listopadzie zaś ukarała pięciu japońskich producentów systemów bezpieczeństwa do samochodów osobowych – Tokai Rika, Takata, Autoliv, Toyoda Gosei i Marutaka – łączną grzywną w wysokości 34 mln euro za zawiązanie kartelu, który ustalał ceny oraz wymieniał się newralgicznymi informacjami o dostawach tego typu produktów. Warto więc zastanowić się, dlaczego wciąż mamy do czynienia z takimi porozumieniami.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane