Obywatele mają prawo wstępu na posiedzenia plenarne Sejmu i Senatu i ich rejestrowania. Trudno jednak dyskutować o prawach ze strażnikami, którzy obywateli nie wpuszczają.
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski opublikował na senackiej stronie internetowej oświadczenie, według którego wicemarszałek Bogdan Borusewicz wprowadził obywateli na salę obrad... „tylnymi drzwiami”. Sprawa dotyczyła posiedzenia z 27 września 2017 r. w sprawie Narodowego Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Było to posiedzenie plenarne. Z art. 61 ust. 2 konstytucji („Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu”) wynika, że powinno ono być dostępne dla obywateli. Tymczasem w oświadczeniu czytamy, że pominięte zostały obowiązujące w Senacie regulaminowe procedury zawarte w zarządzeniu Marszałka Senatu nr 4 z 18 lipca 2013 r. Obywatele powinni bowiem zgłosić się 24 godziny wcześniej, by otrzymać jednorazową kartę wstępu.
Nie chcemy analizować zgodności oświadczenia marszałka z przywoływanym zarządzeniem. Wystarczy powiedzieć, że zainteresowani obradami weszli na podstawie wpisania ich nazwisk na listę, co jest jednym z możliwych trybów przewidzianych w owym zarządzeniu (art. 2 ust. 1 pkt. 9). Ważniejsze jest potraktowanie zarządzenia jako podstawy do wydawania przez marszałka takiego oświadczenia i traktowanie wejścia do Senatu jako dobra podlegającego reglamentacji, gdy jest to uprawnienie gwarantowane przez Konstytucję RP.
Porządek obrad się zmienia z godziny na godzinę, trudno zatem o zgłoszenie się z 24-godzinnym wyprzedzeniem po przepustkę. Poza tym karty wstępu mają charakter indywidualny. Korzystający ze swoich praw i wolności obywatele zaś często się organizują. Chcą obserwować obrady w większej grupie, ale jej ostateczny skład często jest znany dopiero tuż przed rozpoczęciem posiedzenia i trudno się temu dziwić, skoro terminy obrad wciąż się przesuwają, a nikt przecież nie dysponuje nieograniczoną ilością czasu. System powinien być tak zorganizowany, by było to możliwe.