Nie ma mowy o likwidacji PKW – zapewnił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Bo i po co? I tak znajdzie się w rękach PiS. To reakcja na informację opublikowaną przez Instytut Spraw Publicznych, który stwierdził, że posłowie PiS złożyli do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji kodeksu wyborczego. Miałby on przewidywać właśnie zlikwidowanie komisji.
Nie ma mowy o likwidacji PKW – zapewnił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Bo i po co? I tak znajdzie się w rękach PiS. To reakcja na informację opublikowaną przez Instytut Spraw Publicznych, który stwierdził, że posłowie PiS złożyli do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji kodeksu wyborczego. Miałby on przewidywać właśnie zlikwidowanie komisji.
– Użyliśmy nieprecyzyjnego sformułowania, które wywołało lawinę nieporozumień – przyznaje Filip Pazderski z Instytutu Spraw Publicznych. Organizacja chciała bowiem jedynie zwrócić uwagę na to, jakie konsekwencje mogą wynikać z wejścia w życie trzech ustaw sądowniczych (o Sądzie Najwyższym, o Krajowej Radzie Sądownictwa i prawa o ustroju sądów powszechnych).
Prawo i Sprawiedliwość nie ma jednak żadnego interesu w likwidacji PKW. Wystarczy spojrzeć w przepisy kodeksu wyborczego, by się o tym przekonać. Zgodnie z art. 157 par. 2 w jej skład wchodzi dziewięć osób. Trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wskazanych przez prezesa TK. Trzech sędziów Sądu Najwyższego, wskazanych przez pierwszego prezesa SN. I wreszcie trzech sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego, wskazanych przez prezesa NSA.
To oznacza, że gdyby uznać, że wskutek wejścia w życie ustawy o Sądzie Najwyższym zostałby on podporządkowany partii, a Trybunał Konstytucyjny jest od niej zależny, rządzący mogliby liczyć na obsadzenie sześciu spośród dziewięciu miejsc w PKW.
Co prawda kodeks wyborczy przewiduje, że kadencja członka komisji wynosi 9 lat, ale jednocześnie możliwe jest jej wygaszenie w stosunku do poszczególnych osób. Wystarczy, że prezes danego sądu lub trybunału zawnioskuje o to do prezydenta. Jeśli ten się zgodzi – mandat obecnego członka wygaśnie. A na jego miejsce będzie mogła zostać powołana nowa osoba – już przez nowo powołanego prezesa.
Czy taka procedura zostanie zastosowana?
– To nie do nas pytanie, lecz do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, który powinien niebawem zostać powołany. Jako politycy nie ingerujemy w kompetencje zapisane w ustawie na rzecz przedstawiciela władzy sądowniczej – mówi jeden z posłów PiS. Dodaje przy tym, że głosy o likwidacji PKW mają na celu jedynie wystraszyć obywateli. I zapewnić powód, aby chcieli oni dalej wychodzić na ulice. Zdaniem naszego rozmówcy likwidacja PKW byłaby pozbawiona sensu.
– Gdyby już się trzymać tej nieprawdziwej narracji, że chcemy sfałszować wybory, to przypominam, że ich ważność stwierdza Sąd Najwyższy, a nie PKW. Przejęcie sądu by więc wystarczyło. A my go właśnie oddajemy obywatelom – twierdzi parlamentarzysta.
Nie oznacza to jednak, że nie będzie żadnych zmian. Prezes PiS Jarosław Kaczyński wielokrotnie zapewniał, że polska ordynacja wyborcza jest niedoskonała. I powinna być poprawiona. Co dokładnie miał na myśli – na razie nie wiadomo.
Państwowa Komisja Wyborcza – zgodnie z polskim prawem – jest najwyższym organem wyborczym właściwym w sprawach przeprowadzania wyborów i referendów. Właściwość jej działań ocenia każdorazowo Sąd Najwyższy, m.in. poprzez rozpatrywanie protestów wyborczych.
Rząd może liczyć na obsadzenie sześciu spośród dziewięciu miejsc w PKW.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama