Skoro w gminie powołuje się instytucję parapolicyjną, to trzeba zapewnić funkcjonariuszom odpowiednią ochronę i opiekę - mówi w wywiadzie dla DGP Artur Hołubiczko, przewodniczący Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych.
Artur Hołubiczko przewodniczący Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych / Dziennik Gazeta Prawna



Reklama
Z czego wynika rozpoczęcie prac nad reformą straży miejskich?

Reklama
Rozpoczęte przez MSWiA prace to pokłosie spotkania ministra Błaszczaka z przedstawicielami związku zawodowego „Solidarność”, które odbyło się w październiku ubiegłego roku. Po tym spotkaniu minister rozesłał pismo m.in. do środowisk samorządowych z propozycją przedstawienia propozycji zmian w funkcjonowaniu naszej formacji. Takie propozycje przedstawiła sama straż miejska, ale też inne gremia. Teraz, jak sądzę, propozycje te zostały zebrane i usystematyzowane. Dlatego niebawem mogą rozpocząć się prace.
Jakich zmian oczekuje pana środowisko?
Propozycji zmian jest dużo i trzeba rozgraniczyć dwie rzeczy. Jeśli chodzi o działalność całej formacji, to już od ponad 20 lat władze lokalne postulują zmiany polegające na przekształceniu straży miejskich w policję municypalną. Wówczas rzeczywiście mówilibyśmy o głębokiej reformie. Natomiast jeżeli chodzi o funkcjonowanie straży w takim kształcie jak obecnie, to przygotowaliśmy propozycje zmian, które mają bardziej charakter porządkujący niż ustrojowy. Do najistotniejszych postulatów należy np. dopisanie do zadań strażników miejskich oprócz zapewniania „porządku publicznego”, także „bezpieczeństwa obywateli”. Dziś de facto zajmujemy się i jednym, i drugim.
Ponadto zależy nam na zmianie zasad powoływania i rozwiązywania straży miejskich. Chodzi o większą ochronę naszej formacji. Bo skoro w gminie powołuje się już taką parapolicyjną instytucję, to trzeba zapewnić funkcjonariuszom odpowiednią ochronę i opiekę, także przed ludźmi, wobec których podejmują interwencje.
Zależy nam także na zmianie, która pozwoliłaby strażnikom działać na terenie innej gminy. Weźmy np. taki Śląsk. Mamy tam całą aglomerację miast, trudno określić, gdzie jest granica jednego miasta, a gdzie zaczyna się drugie. W całym kraju mamy różne imprezy, zwłaszcza te masowe, które ściągają do siebie mieszkańców innych gmin. Jedna straż miejska nie poradzi sobie w takiej sytuacji, dlatego warto byłoby móc się posiłkować strażnikami z innych gmin.
A jeżeli chodzi o współpracę straży z policją?
Tu zmieniać niczego nie trzeba, współpraca układa się bardzo dobrze, co potwierdzają coroczne raporty MSWiA. Istnieją wspólne patrole w miastach, jest wymiana informacji, podpisywane są porozumienia między komendantami a szefami gmin, w których określane są szczegółowe zasady tej współpracy. Dlatego nie widzimy potrzeby daleko idących zmian.
A co z gminnymi fotoradarami? Powinny wrócić? Czy odebranie ich wam z początkiem 2016 r. traktujecie jako zdjęcie ciężaru z waszych barków?
Nie możemy postrzegać zadań nakładanych na nas jako uciążliwość. Skoro ustawodawca, a w ślad za nim władze lokalne, życzy sobie od nas realizowania pewnych zadań, to właśnie to robimy. Jeśli chodzi o fotoradary, to wiem, że środowisko samorządowe uważa, iż odebranie gminom tych urządzeń przez parlament było decyzją bardzo pochopną, która nie przyniosła nic dobrego. Dochodzą do mnie informacje, że bezpieczeństwo w miejscach, w których fotoradary kiedyś stały, a dziś już nie, uległo pogorszeniu. Dlatego uważam, że temat fotoradarów należy renegocjować z MSWiA.
Wśród państwa postulatów znalazło się kilka dotyczących większych uposażeń czy przywilejów dla strażników. Już kiedyś strażnicy podjęli walkę o to, widząc, że sukces na tym polu odnieśli celnicy. Czym skończyła się ta walka?
Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, wskazujący na nierówne traktowanie strażników miejskich, złożyliśmy ponad dwa lata temu. Mówimy bowiem o ludziach, którzy wykonują czynności w ogóle nieróżniące się od tego, co robią policjanci prewencji. Dlatego wychodzimy z założenia, że strażnik 60-letni i starszy fizycznie nie potrafi znaleźć się w sytuacjach zagrożenia. Chcieliśmy, by TK pomógł określić zakres pragmatyki służbowej strażników. Występujemy o podobne uprawnienia jak w policji, czyli możliwość przechodzenia strażników na wcześniejszą emeryturę, np. po 55. roku życia. Trybunał jednak nie przyjął naszego wniosku do rozpatrzenia, ponieważ Stowarzyszenie Komendantów nie jest organizacją, która może występować z wnioskami do TK. Dlatego taki wniosek skierowała Komisja Krajowa Związku Zawodowego Funkcjonariuszy oraz Pracowników Straży Miejskich i Gminnych. Niestety potem trybunał oparł się na zapisach ustawowych, nie wziął pod uwagę praktycznej strony naszej pracy. Po prostu stwierdzono, że skoro zgodnie z przepisami strażnicy zajmują się tylko „porządkiem publicznym”, to wcześniejsze uprawnienia emerytalne nie są im konieczne. Uważamy, że dotyka nas wielka niesprawiedliwość.